Pasażer samolotu zmarł po awaryjnym lądowaniu. Miał objawy COVID-19

Pasażer samolotu zmarł po awaryjnym lądowaniu. Miał objawy COVID-19

Samolot United Airlines
Samolot United Airlines / Źródło: Shutterstock / Greg K__ca
Mężczyzna, który podróżował samolotem z Orlando do Los Angeles, zmarł po przewiezieniu do szpitala. Pasażer jeszcze na pokładzie maszyny poczuł się źle, a jego żona miała powiedzieć w rozmowie z ratownikami, że od kilku dni przejawiał objawy zakażenia koronawirusem.

Do zdarzenia doszło na pokładzie samolotu linii United Airlines lecącego z Orlando do Los Angeles. W trakcie lotu jeden z podróżujących poczuł się źle, a kilku pasażerów zaczęło udzielać mu pierwszej pomocy. Gdy stało się jasne, że stan mężczyzny wymaga pilnej hospitalizacji, pilot podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu w Nowym Orleanie.

Śmierć pasażera United Airlines. Miał objawy koronawirusa

Po wylądowaniu na pokładzie znaleźli się ratownicy, którym żona pasażera miała powiedzieć, że jej mąż od kilku dni ma objawy zakażenia koronawirusem – podaje CNN. Mężczyzna miał m.in. stracić smak i węch, chociaż przy uzupełnianiu ankiety w trakcie odprawy stwierdził, że nie jest zakażony i nie ma żadnych objawów charakterystycznych dla COVID-19.

Te fakty wyszły na jaw dopiero później, przez co zdecydowano się na kontynuowanie lotu do Los Angeles tym samym samolotem. W międzyczasie mężczyzna zmarł w szpitalu po tym, jak doszło do zatrzymania akcji serca. Według bliskich pasażera, od dłuższego czasu zmagał się on z nadciśnieniem oraz problemami z górnymi drogami oddechowymi.

Pasażer zmarł na pokładzie samolotu. Relacja naocznego świadka

Tym samym samolotem podróżował Tony Aldapa, który na Twitterze opisał feralny lot. Mężczyzna przyznał, że brał udział w reanimacji pasażera podkreślając, że resuscytacji nie przeprowadzono metodą usta-usta. „Robiliśmy uciśnięcia klatki piersiowej, miał założoną maskę tlenową” – napisał wyjaśniając, że reanimacja na pokładzie samolotu trwała około godziny.

Aldapa przekazał, że jeszcze w trakcie reanimacji rozmawiał z żoną pasażera, która nie wspomniała o objawach koronawirusa wyjaśniając jedynie, że jej mąż ma mieć wykonany test na COVID-19 w Los Angeles. Jak zdradził Aldapa, po pewnym czasie od wspomnianej podróży wystąpiły u niego objawy zakażenia, a obecnie czeka na wyniki testu.

W rozmowie z portalem Daily Mail mężczyzna przekazał z kolei, że mimo ekstremalnej sytuacji, na pokładzie nie wybuchł chaos, co sugerowały zdjęcia zamieszczane w sieci. – Załoga miała wszystko pod kontrolą, a każdy pasażer, który nie pomagał czynnie, siedział spokojnie na swoim miejscu – dodał.

twitterCzytaj też:
Loty z Wielkiej Brytanii do Polski zawieszone. Od kiedy?

Źródło: CNN / Daily Mail
 0

Czytaj także