Armenia i Azerbejdżan przerzucają się odpowiedzialnością za konflikt. Armenia twierdzi, że siły Azerbejdżanu zabiły 15 ich żołnierzy, a 12 kolejnych wzięły do niewoli. Azerbejdżan nie potwierdza, że tak się faktycznie stało, jednak Reuters nie przytacza także oficjalnego dementi. Azerbejdżan uznał przy tym, że eskalacji konfliktu winna jest Armenia. Władze w Erywaniu (stolicy Armenii) zwróciły się z prośbą o pomoc do Rosji, która w 1997 roku zawarła z tym krajem porozumienie o wsparciu wojskowym.
Jak wynika z komunikatów przekazywanych przez stronę armeńską, oprócz strat w ludziach, mieli oni również ponieść straty w zakresie dwóch pozycji bojowych. Azerbejdżan wskazuje z kolei, że Armenia ostrzeliwała pozycje armii azerskiej ogniem artyleryjskim i moździerzowym.
Wojna o Górski Karabach
Obecna eskalacja napięcia w regionie Górskiego Karabachu, nie jest pierwszą tego typu sytuacją kryzysową. W ubiegłym roku miały miejsce krwawe starcia, które trwały 44 dni. W konflikcie zginęło co najmniej 6,5 tys. osób, a kontrolę nad regionem przejął Azerbejdżan. Choć brutalne walki zakończyło porozumienie o zawieszeniu broni, sytuacja znów eskaluje. Gwarantem pokoju w regionie miała być Rosja, która wysłała na ten obszar swój kontyngent wojskowy.
Wojna o Górski Karabach ma jednak znacznie dłuższą historię. Rozgorzała ona głównie po upadku ZSRR, kiedy to w regionie odżyły nadzieje na zjednoczenie z resztą Armenii. Rodzące się zrywy niepodległościowe doprowadziły jednak do serii pogromów antyormiańskich. Choć mieszkańcy Górskiego Karabachu dążyli do niepodległości, wciąż są wspólnotą znajdującą się między dwoma zwaśnionymi krajami, walczącymi o wpływy w regionie.
Czytaj też:
Koniec walk o Górski Karabach. Rosja gwarantem porozumienia Armenii i Azerbejdżanu
