Pinchas Goldschmidt wyjechał z Rosji w marcu. Razem z żoną mieli na Węgrzech zbierać fundusze dla ukraińskich uchodźców. „The Jerusalem Post” podaje, że rabin na razie nie planuje wracać do Moskwy i będzie sprawował obowiązki na uchodźstwie, co potwierdza jego synowa Avital Chizhik-Goldschmidt.
„Mogę wreszcie podzielić się informacją, że moi teściowie, Pinchas i Dara Goldchmidtowie, byli poddawani naciskom ze strony władz rosyjskich, by publicznie poparli »operację specjalną« na Ukrainie – i odmówili” – napisała na Twitterze. „Przylecieli na Węgry dwa tygodnie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Są teraz na wygnaniu ze społeczności, którą kochali i budowali, w której wychowywali swoje dzieci przez ponad 33 lata” – dodała w kolejnym poście.
Praca „zdalna”
Sam Goldschmidt powiedział Jerusalem Post, że jest mu przykro z powodu tego, co się dzieje i jest to katastrofa dla społeczności. „Nie określam siebie jako wygnanego rabina, jestem rabinem, który nie mieszka w swojej społeczności” – dodał. Póki co jednak nie planuje wracać do kraju i będzie przewodził diasporze z Jerozolimy.
Próba zamachu stanu
Siedmioletnia kadencja Goldschmidta kończyła się w tym tygodniu. „Jerusalem Post” podaje, że niektórzy rabini byli przeciwni jego reelekcji. „Wielu rabinów i urzędników żydowskich było zaangażowanych w próby skłonienia społeczności do głosowania na innego kandydata, lecz naciski ze strony starszych rabinów izraelskich, w tym dwóch rabinów naczelnych, odniosły skutek – Goldschmidt pozostał na stanowisku” – pisze gazeta.
Według słów jednego ze źródeł dziennika w gminie żydowskiej, „nie powiodła się próba zamachu stanu”. Starsi rabini w liście do pozostałych rabinów wskazali, że „muszą się zjednoczyć aby stać na straży niezależności rabinów, ponieważ nie daj Boże, będzie jakakolwiek interwencja z zewnątrz”.
Czytaj też:
Niemcy i Francja poświęcą nas w imię porozumienia z Putinem? Patryk Jaki wskazuje dowód
