Rosjanom najwyraźniej nie wystarczyły pralki i lodówki, zrabowane z okupowanych terenów Ukrainy. Do walki o nasycenie rodzimego rynku nowoczesnymi artykułami gospodarstwa domowego zaprzęgnięto bowiem nie tylko wojskowych szabrowników, ale także najważniejszy koncern Kremla, czyli Gazprom.
Wojna z Ukrainą wpędziła Gazprom w kryzys i straty, które w 2024 roku wyniosły prawie 13 mld dolarów.
Nic więc dziwnego, że Moskwa próbuje ratować upadającego giganta, wykorzystując dekret prezydenta Putina. Pozwala on rosyjskim podmiotom przejmować majątek zagranicznych firm, które z powodu sankcji wycofały się z rynku rosyjskiego, bądź zmuszone były zawiesić lub mocno ograniczyć działalność.
Szorującemu pod dnie Gazpromowi trafiła się w tym rozdaniu scheda po rosyjskim oddziale Boscha, produkującym w Petersburgu pralki i lodówki.
Bosch nie wycofał się z Rosji
Specjalnie powołany w tym celu oddział koncernu naftowego, nazwany Gazprom Systemy Gospodarstwa Domowego S.A. przejął pod tymczasowy zarząd 100 procent udziałów w rosyjskim oddziale Boscha. Jest to jedna z tych zachodnich firm, które mimo rosyjskiej agresji na Ukrainę nie zdecydowały się na opuszczenie tamtejszego rynku.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
