Bush zatrzyma się najpierw w Korei Południowej i spotka z prezydentem tego kraju Li Miung Bakiem. Tematem ich rozmowy będzie demontaż programu zbrojeń nuklearnych w Korei Północnej, obiecany przez reżim Kim Dzong Ila, a także planowany układ o wolnym handlu między USA a Koreą Południową.
W czwartek Bush odwiedzi Tajlandię, gdzie wygłosi główne przemówienie swej podróży. Formalnym pretekstem jest 175. rocznica dwustronnych stosunków między obu krajami. Oczekuje się jednak, że prezydent skupi się na rozpraszaniu obaw, iż zajęta Bliskim Wschodem, Irakiem i Afganistanem Ameryka zaniedbuje Azję wschodnią.
Jak przypomina w poniedziałek dziennik "Wall Street Journal", tradycyjni sojusznicy USA w regionie: Japonia, Korea Południowa i Tajlandia niepokoją się wzrostem potęgi gospodarczej i militarnej Chin i uważają, że administracja Busha zajmuje zbyt bierną postawę wobec tego procesu.
W Chinach Bush będzie uczestniczył w uroczystości otwarcia olimpiady i spotka się z prezydentem Hu Jintao.
Bush od dawna popierał organizację olimpiady w Pekinie mimo represyjności chińskiego reżimu, łamania praw człowieka i tłumienia wolności w Tybecie. Jest zdecydowanym zwolennikiem powściągliwości w krytykowaniu Pekinu za brak demokracji. USA potrzebują współpracy Chin w nakłonieniu Korei Północnej do rezygnacji z broni atomowej.
Komentatorzy w USA podkreślają, że Chiny nie spełniły obietnicy liberalizacji złożonej w momencie przyznania im organizacji igrzysk i najprawdopodobniej wykorzystają je propagandowo w celu umacniania narodowej dumy i przypominania światu o swojej potędze.
Odpowiadając na apele o zabranie głosu w sprawie represji w Chinach, w zeszłym tygodniu Bush spotkał się w Białym Domu z grupą chińskich dysydentów zamieszkałych w USA. Reżim w Pekinie protestował potem przeciw "ingerencji w wewnętrzne sprawy Chin pod pretekstem obrony praw człowieka".
Biały Dom sugerował, że Bush poruszy w rozmowie z Hu Jintao kwestie represji wobec dysydentów, wolności religijnej i tłumienia swobód w Tybecie. Ma także zaapelować do chińskiego prezydenta, aby zaprosił dalajlamę do powrotu do Chin. Odwiedzi także jeden z kościołów w Pekinie.
Znaczną część spotkania wypełnią jednak zapewne problemy gospodarcze. USA mają wciąż ogromny deficyt w handlu z Chinami.
pap, keb