Ukraina: sprofanowano polski pomnik

Ukraina: sprofanowano polski pomnik

Napis "śmierć Lachom" oraz symbol swastyki namalowano czerwoną farbą na znajdującym się we Lwowie pomniku upamiętniającym mord profesorów polskich wyższych uczelni - poinformował sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Andrzej Przewoźnik.

Lwowskie władze miejskie potępiły sprofanowanie pomnika. Napis i rysunek zostały już usunięte.

Pomnik upamiętnia mieszkających we Lwowie profesorów polskich wyższych uczelni, członków ich rodzin i bliskich, zamordowanych przez Niemców w lipcu 1941 roku na lwowskich Wzgórzach Wóleckich, gdzie obecnie znajduje się poświęcony ich pamięci obelisk.

"W tej chwili jest przygotowywany list w tej sprawie do ministra Sikorskiego z prośbą o podjęcie interwencji i wyjaśnienie tej sprawy u władz ukraińskich. Planuję także zaraz podpisanie listu do mojego odpowiednika po stronie ukraińskiej z prośbą o wyjaśnienie sprawy i informację jakie działania zostały podjęte, by usunąć powstałe szkody i by tego rodzaju zdarzenia więcej nie miały miejsca" - powiedział Przewoźnik.

"Stanowczo potępiamy takie działania, do których - muszę przyznać - dochodzi u nas dość często. Ze względu na historię Lwowa mamy tu wiele różnych pomników, które co chwila są bezczeszczone. Niestety, wielu siłom zależy na tym, by  przedstawiać Lwów w bardzo radykalnym świetle" - oświadczył Wasyl Kosiw, zastępca mera miasta ds. nauki i kultury.

Według informacji Ambasady RP w Kijowie napis i swastykę odkryto już kilka dni temu. Jak dowiedziała się PAP, obelisk sprofanowano w okresie między 5 a 10 maja, a polscy dyplomaci we Lwowie usłyszeli o tym zdarzeniu 12 maja. Tego też dnia napisy i swastyka znikły.

Incydent wywołał oburzenie mieszkających we Lwowie Polaków. "Skierowałem w  tej sprawie pismo do władz miejskich i obwodowych. Nawet nie wiem, kogo można o  to podejrzewać, lecz oczekujemy, że sprawcy zostaną ukarani" - powiedział prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej Emil Legowicz.

Szef wydziału stosunków międzynarodowych Lwowskiej Rady Obwodowej Taras Wozniak uważa, że znalezienie winnych będzie trudne.

"Takie prowokacje zdarzają się przeważnie przy okazji ważnych rocznic i  wydarzeń i są zazwyczaj wykorzystywane przez tzw. trzecią stronę. Sądzę, że po  raz kolejny chodzi tu o skłócenie Polaków i Ukraińców" - powiedział.

Podobnego zdania jest wicemer Lwowa ds. nauki i kultury. "Opinia publiczna dowiaduje się o takich wydarzeniach znacznie wcześniej niż władze. Praktycznie następnego dnia w internecie umieszczane są dokumentujące je zdjęcia. Robi się to specjalnie w świetle fleszy aparatów fotograficznych" - ocenił Kosiw.

Według "Naszego Dziennika", który w czwartkowym wydaniu napisał o profanacji pomnika, "nieznany sprawca może być powiązany z grupami neonazistowskich skrajnych nacjonalistów".

Grupa mieszkających we Lwowie profesorów polskich wyższych uczelni, członków ich rodzin i bliskich została aresztowana przez Niemców wieczorem 3 lipca 1941 roku. Zostali następnie przewiezieni do Bursy Abrahmowiczów, gdzie nocą brutalnie ich przesłuchano, a następnie o świcie 4 lipca rozstrzelano na  Wzgórzach Wóleckich.

pap, keb, ND

Czytaj także

 1
  • czytelnik   IP
    Platformersi w tym przypadku sa rownie glupi co pisowcy, bo zamiast skoncentrowac sie na doganianiu technologicznym Europy, to leza na Ukraine, Bialorus i do Gruzji. To sie skonczy tym, ze OUN i UPA zostana reaktywowane i znowu bedzie rzez Polakow na Wschodzie.