Internetowy "lincz" na republikańskim kongresmenie

Internetowy "lincz" na republikańskim kongresmenie

Kongresmen z Karoliny Południowej Joe Wilson stał się najbardziej potępianą osobą w internecie po tym jak przerwał wczorajszą przemowę na temat reformy służby zdrowia wygłaszaną przez Baracka Obamę w Kongresie nazywając amerykańskiego prezydenta kłamcą. Obraźliwe wpisy na temat Wilsona znalazły się m.in. na Wikipedii, w Facebooku oraz w serwisie Twitter.
W ciągu zaledwie kilku minut od momentu, w którym zidentyfikowano, że to właśnie Joe Wilson zaatakował Obamę ktoś zmienił wpis w Wikipedii dotyczący kongresmana w niecenzuralnych słowach zarzucając mu brak szacunku dla urzędu prezydenta. Po usunięciu wpisu na Wikipedii natychmiast pojawiły się kolejne, jeszcze ostrzejsze notki. Administratorzy Wikipedii byli zmuszeni zablokować możliwość edytowania poświęconego mu hasła z powodu "wandalizmu".

Twitter walczy z Wilsonem

Prawdziwa wojna o senatora wybuchła w serwisie Twitter. Przeciwnicy Wilsona wzywali do potępienia jego zachowania podając adres strony internetowej oraz numer telefonu do biura kongresmana
W serwisie Twitter w kolejnych wpisach wzywano do potępienia faktu złamania protokołu przez Wilsona, wymieniając jego stronę internetową oraz podając numer telefonu do biura kongresmena. Współpracownicy Wilsona byli jednak szybsi - strona została przez nich błyskawicznie zablokowana, a telefon nie odpowiadał. Wkrótce informacje na temat Wilsona zostały wzbogacone o reklamy produktów wykorzystywanych w przypadkach dysfunkcji erekcji: "Joe Wilson Cialis $1.9 Viagra $1.1".Z czasem do kontrofensywy na Twitterze przystąpili zwolennicy polityka, którzy rozpoczęli polemikę z jego argumentami. - Nie ma Pan za co przepraszać. Powinno się Pana pochwalić za to, że Pan wstał i powiedział prawdę – napisał Jamie Sawyer z Madison w Wisconsin.

Kłótnia na Facebook'u

Politykowi oberwało się również na Facebooku. Pod jego profilem rozgorzała bitwa między zwolennikami i przeciwnikami republikańskiego kongresmena. Z każdym kolejnym wpisem temperatura dyskusji rosła - a o determinacji obu stron świadczył fakt, że w dyskusji pojawiło się niemal tysiąc komentarzy.

Spiskowa teoria

Internautów nie uspokoiły nawet przeprosiny Wilsona, który stwierdził, że jego wystąpienie było podyktowane wzburzeniem. Użytkownicy sieci szybko znaleźli dowody na to, że wypowiedź kongresmena wcale nie była spontaniczna. Dowodem na to miał być komentarz, jaki Wilson umieścił w sieci z okazji Dnia Pracy: "Szczęśliwego Dnia Pracy! Cudowna parada, wielu ludzi wzywało do sprzeciwu wobec opieki zdrowotnej Obamy, a ja zapewniłem ich, że zostanie to przekazane jutro do Waszyngtonu".

Internetowe obelgi

Byli też jednak tacy, którzy dopatrzyli się akcentów humorystycznych w wystąpieniu Wilsona. Pospiesznie stworzona strona JoeWilsonIsYourPreExistingCondition pozwalała rzucić nową, czasami dość oryginalną obelgę wobec polityka, przy każdym odświeżeniu strony. "Joe Wilson wylał sól na twój trawnik", "Joe Wilson wymienił swoje stare baterie z walkmana na nowe z twojego pilota do telewizora" – to tylko niektóre próbki pomysłowości autorów strony.

PAP, arb

Czytaj także

 0

Czytaj także