Zamiast trzech zastrzyków - jeden. To nowa metoda uśmiercania więźniów. Jako pierwszy został zgładzony w ten sposób 51-letni Kenneth Biros.
Mężczyzna został skazany na śmierć za morderstwo, którego dokonał w 1991 roku na 22-letniej kobiecie - podaje telewizja "ABC news". Biros otrzymał nowy rodzaj zastrzyku, bo przebywał w więzieniu w Ohio, w stanie, który będzie przecierał szlaki innym, gdzie wykonywana jest kara śmierci. Skazańcowi został wstrzyknięty tiopental (siarkowa pochodna kwasu barbiturowego, stosowana w formie soli sodowej jako lek usypiający). Jak podaje "ABC", mężczyzna umierał 43 minuty.
Wcześniej robiono trzy zastrzyki, zawierające różne substancje: usypiającą, zwiotczającą mięśnie i w końcu zatrzymującą akcję serca. Gdy jedna z nich nie zadziała według przewidywań, skazany mógł bardzo cierpieć przed śmiercią.
Wcześniej robiono trzy zastrzyki, zawierające różne substancje: usypiającą, zwiotczającą mięśnie i w końcu zatrzymującą akcję serca. Gdy jedna z nich nie zadziała według przewidywań, skazany mógł bardzo cierpieć przed śmiercią.
Zdaniem krytyków nowa metoda, choć ma być bardziej efektywna, do śmierci doprowadzi ponad dwukrotnie dłużej (z około 7 do 15 a nawet 30 minut, w przypadku z Ohio było to aż 43). Jej wprowadzenie jest natomiast niczym innym, niż eksperymentem na ludziach.
To pierwsza egzekucja w Ohio od września. Wtedy nie udało się uśmiercić Romella Brooma, któremu aż 18 razy usiłowano wkłuć się w żyłę. Broom uważą teraz, że stan nie może próbować go zabić po raz drugi.
"ABC NEWS", mm
