Amerykański polityk krytykuje ustawę zabraniającą rasizmu

Amerykański polityk krytykuje ustawę zabraniającą rasizmu

Polityczną burzę w USA wywołała kontrowersyjna opinia na temat antyrasistowskiej ustawy, wypowiedziana przez Randa Paula, kandydata Partii Republikańskiej, wysuniętego przez prawicowy ruch Tea Party. Paul zdecydowanie wygrał prawybory w GOP w stanie Kentucky z kandydatem partyjnego establishmentu. Następnego dnia udzielił wywiadu telewizji MSNBC, gdzie skrytykował ustawę o prawach obywatelskich z 1964 r., zabraniającą dyskryminacji rasowej.

Rand Paul - syn znanego libertariańskiego kongresmana Rona Paula - powiedział, że zgadza się z intencjami tej ustawy, która miała powstrzymać dyskryminację i praktykę segregacji rasowej. Nie uważa jednak - jak oświadczył - by ustawa powinna się stosować do prywatnych instytucji, jak restauracje czy kluby. Jego zdaniem, rząd nigdy nie powinien niczego zakazywać prywatnym instytucjom, a niewpuszczanie Murzynów do barów i klubów na południu było wyrazem "wolności wypowiedzi" gwarantowanej przez konstytucję.

Po protestach i krytyce Paul starał się sprostować swoją kontrowersyjną wypowiedź. Następnego dnia wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że potępia wszelkie przejawy rasizmu. W wywiadzie dla telewizji CNN przyznał, że rasizm na południu był tak głęboko zakorzeniony, iż "wymagało to interwencji rządu federalnego".

Przypomniano mu jednak, że także w 2002 r. w liście do redakcji jednej z gazet w Kentucky bronił prawa prywatnych instytucji do dyskryminacji rasowej, nawet jeśli praktyki takie są godne potępienia. Paul przypomina, że w USA legalnie działają organizacje nazistowskie, bo wynika to z konstytucyjnej wolności słowa i zgromadzeń. Jego wypowiedzi podchwycili natychmiast oponenci z Partii Demokratycznej. Oznaczają one "odrzucenie postępu, jaki zrobiliśmy w ciągu ostatniego półwiecza" - powiedział rywal Paula w listopadowych wyborach Jack Conway.

PAP, arb

Czytaj także

 0