II sekretarz polskiej ambasady w Tel Awiwie odpowiedzialny za kontakty z mediami podkreślił, że "ani Jasiewicz, ani jej rodzina, ani organizatorzy flotylli nie poinformowali polskiego rządu, czy też bezpośrednio konsula o tym, że Ewa Jasiewicz będzie na statku jako polska obywatelka". - W związku z tym nie ma możliwości żadnej interwencji. My jedynie sprawdzamy w MSZ, mniej więcej co pół godziny, czy jakakolwiek osoba, łącznie z panią Ewą, posługiwała się polskim paszportem, co dałoby konsulowi możliwość spotkania się z nią, czy z kimś innym, kto zadeklarowałby polskie obywatelstwo - tłumaczył Olejnik. - Obecnie sytuacja jest taka, że my oczywiście non stop śledzimy wydarzenia związane z zatrzymaniem flotylli, ale w żaden sposób bezpośrednio nie jesteśmy w stanie działać, czy spotykać się z tymi osobami, ponieważ nie są to Polacy - dodał.
Na pytanie o ewentualne podwójne obywatelstwo zatrzymanych, odpowiedział, że ambasada "nie ma na ten temat żadnej informacji". - Prosimy Izraelczyków o to, że gdyby zobaczyli podwójny paszport, czy podwójne obywatelstwo, w tym polskie, to żeby automatycznie nas powiadomili - powiedział Olejnik. Dodał, że tak dzieje się w przypadku obywateli innych państw; wtedy na miejsce do zatrzymanego od razu przyjeżdża konsul właściwego kraju. - Wczoraj w nocy otrzymaliśmy listę osób, które już zostały do tego momentu sprawdzone przez Izraelczyków - tam nie było Polaków. Każda kolejna informacja z MSZ potwierdza to, że tam nie było Polaków - podkreślił.
PAP, arb