Słabnie demonstracja pod parlamentem w Tbilisi. Jej uczestnicy domagają się ustąpienia prezydenta Eduarda Szewardnadzego. Liczba protestujących zmalała do setki.
Jeszcze w czwartek wieczorem pod parlamentem Gruzji w Tbilisi było według rosyjskiej agencji ITAR-TASS kilka tysięcy wiecujących ludzi.
Znaczne ograniczenie rozmiarów protestu umożliwiło przywrócenie ruchu kołowego w ważnym punkcie centrum Tbilisi - na prospekcie Rustawelego, przy którym znajduje się parlament.
Kryzys polityczny w Gruzji wybuchł po wtorkowym nalocie policji na prywatną telewizję Rustawi-2, krytyczną wobec władz, a szczególnie prezydenta Szewardnadzego. W środę do dymisji podał się rząd, ustąpił też przewodniczący parlamentu. Sam Szewardnadze oświadczył, że nie odejdzie.
IrP, pap
Znaczne ograniczenie rozmiarów protestu umożliwiło przywrócenie ruchu kołowego w ważnym punkcie centrum Tbilisi - na prospekcie Rustawelego, przy którym znajduje się parlament.
Kryzys polityczny w Gruzji wybuchł po wtorkowym nalocie policji na prywatną telewizję Rustawi-2, krytyczną wobec władz, a szczególnie prezydenta Szewardnadzego. W środę do dymisji podał się rząd, ustąpił też przewodniczący parlamentu. Sam Szewardnadze oświadczył, że nie odejdzie.
IrP, pap