W czwartek tysiące ludzi spontanicznie w kilku miastach manifestowało przeciwko zniesieniu dopłat do paliwa. Doszło do aktów wandalizmu i policja sięgnęła po gaz łzawiący, by rozpędzić tłumy. Kolejne demonstracje zapowiedziano na poniedziałek. Przez La Paz przemaszerują górnicy i inni pracownicy zrzeszeni w największej boliwijskiej centrali związkowej COB, domagając się przywrócenia subsydiów do paliwa.
Rząd, który stara się złagodzić napięcia przed zapowiadanymi strajkami zamierza podnieść pensje pracowników służby zdrowia i szkolnictwa oraz policjantów i żołnierzy. Morales zapowiedział też podjęcie innych kroków, które osłonią uboższe grupy społeczne, np. wprowadzenie ubezpieczenia dla rolników, inwestycje w infrastrukturę i rządowe gwarancje dotyczące cen niektórych produktów żywnościowych.
Zlikwidowanie rządowych dotacji stanowi część planu ekipy Moralesa, który ma zachęcić do inwestowania w boliwijski sektor surowców energetycznych. Boliwia ma drugie największe - po Wenezueli - rezerwy gazu ziemnego w Ameryce Łacińskiej. Gaz ziemny to główne bogactwo naturalne Boliwii. Największymi zagranicznymi inwestorami w tym sektorze są trzy koncerny: brazylijski Petrobras, hiszpański Repsol i francuski Total. Rząd zniósł subsydiowanie paliwa w reakcji na szmuglowanie taniej boliwijskiej benzyny i paliwa dieslowskiego do sąsiadujących z Boliwią krajów.
PAP, arb