Nowacka na początku wystąpienia zlokalizowała problem, który dotyka polskich szkół – chodzi o gwałtownie pogłębiający się niż demograficzny. Ministra przywołała konkretne dane: w 2023 roku w Polsce urodziło się 273 tysięcy dzieci, a w 2025 roku już tylko 238 tysiecy. Według prognoz, w 2029 roku liczba dzieci w wieku 7-14 lat będzie o około 5 procent niższa niż obecnie. Jej zdaniem te zmiany szczególnie mocno uderzają w wieś i małe miejscowości.
– Wyludniają się polskie wsie i polskie miasteczka. A sercem życia każdej miejscowości jest szkoła. Szkoła jak najbliżej domu, szkoła, która gwarantuje dziecku dobrą jakość edukacji – przekonywała. Dodała, że państwo ma obowiązek zadbać o to, by dzieci, niezależnie od miejsca zamieszkania, miały równy dostęp do dobrej jakości edukacji.
PiS przymknął oko na „demograficzne tsunami”?
W tym miejscu szefowa MEN przeszła do ostrej krytyki Prawa i Sprawiedliwości. Zarzucała poprzednim rządom, że mimo świadomości nadchodzącego „demograficznego tsunami” nie podjęły realnych działań systemowych. – Zlikwidowali in vitro, doprowadzili do tego, że przez likwidację gimnazjów zlikwidowali 5 tysięcy szkół. Przy okazji likwidacji gimnazjów problem szkół podstawowych został przepchnięty i wydłużony. Ale nie znaleźli realnego rozwiązania – stwierdziła dodając, że w czasie ośmiu lat rządów PiS z mapy Polski zniknęło 1400 placówek, głównie wiejskich.
Nowacka podkreślała, że jedyną odpowiedzią poprzedniej władzy było – jej zdaniem – utrzymywanie pustych szkół. – Czy 150 pustych szkół w 2023 roku poprawiło sytuację dzieci na wsi? Absolutnie nie – mówiła z sejmowej mównicy.
Nowacka uderza w PiS. „Nie zrobiliście nic”
Ministra przekonywała, że obecny rząd proponuje inne podejście, rozwiązania, które pozwalają małym szkołom przetrwać niż demograficzny i pozostać jak najbliżej domu ucznia. Kluczowym elementem ustawy mają być obowiązkowe konsultacje społeczne przed jakąkolwiek decyzją samorządu o zmianach w funkcjonowaniu placówki. Możliwy ma być też model, w którym najmłodsze dzieci uczą się w lokalnej szkole, a starsze są dowożone do lepiej wyposażonych placówek.
Nowacka podniosła również wątek finansowy – przypominała o zwiększeniu nakładów na oświatę, z 65 miliardów złotych w czasach PiS do 115 miliardów złotych obecnie – oraz o odblokowaniu środków z KPO przez rząd Donalda Tuska. Dzięki temu, jak wyliczała, do szkół ma trafić między innymi 12 tysięcy pracowni AI i 4 tysięce pracowni STEM.
Na koniec zwróciła się bezpośrednio do polityków PiS stwierdzając, że „widzą w edukacji polityczne paliwo”. – Nie zrobiliście nic. Wasza oferta dla dzieci ze wsi była: zlikwidujemy gimnazja, a pieniądze zamiast iść na remonty szkoły, damy na willę plus dla swoich kolesiów. Proponujemy odbiurokratyzowanie procesów tak, żeby i nauczycielom pracowało się lepiej, a kuratoria, żeby mogły zająć się tym, do czego są powołane. Oni są przeciwko tylko dlatego, że widzą w tym polityczne paliwo – stwierdziła polityczka.
– Teraz krzyczą, bo ich to boli, bo wiedzą, że w ich miasteczkach, w ich miejscowościach będą rozliczeni za to, że zadziałają przeciwko polskiej wsi – zakończyła Nowacka.
Większość była „za”. Ustawa trafia do Senatu
Po burzliwej debacie Sejm przystąpił do głosowania nad całością projektu. Za uchwaleniem rządowej noweli ustawy o prawie oświatowym oraz niektórych innych ustaw głosowało 236 posłów, 180 było przeciw, 18 wstrzymało się od głosu.
Teraz ustawą zajmie się Senat.
Czytaj też:
Szefowa MEN uderzyła w PiS. „To przekracza jakikolwiek dopuszczalny wymiar”Czytaj też:
Po porodówkach przyszedł czas na przedszkola. Demografia zmienia Polskę
