"Unicestwiać na miejscu, zlikwidować gniazda tych bandytów"

"Unicestwiać na miejscu, zlikwidować gniazda tych bandytów"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dmitrij Miedwiediew: nie ceregielić się z bandytami (fot. Wikipedia) 
Jako kolejne brutalne wyzwanie rzucone Rosji ocenił prezydent Dmitrij Miedwiediew poniedziałkowy samobójczy atak bombowy na lotnisku Domodiedowo w Moskwie.
Miedwiediew mówił o tym na posiedzeniu kolegium Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), które w rozszerzonym składzie zebrało się w  stolicy Rosji, aby podsumować rezultaty pracy FSB w 2010 roku i wytyczyć zadania na 2011 rok.

Prezydent oświadczył, że "należy uczynić wszystko, aby  organizatorzy zamachu zostali wykryci, schwytani i postawieni przed sądem". - A gniazda tych bandytów powinny być zlikwidowane. Z tymi, którzy będą stawiać opór, nie należy się ceregielić - trzeba ich unicestwiać na miejscu - dodał Miedwiediew.

Miedwiediew chce totalnej kontroli

Prezydent Rosji zażądał też od rządu, MSW, FSB, Prokuratury Generalnej i  Komitetu Śledczego wyciągnięcia wniosków personalnych wobec osób odpowiedzialnych za  bezpieczeństwo w sferze transportowej.

Miedwiediew opowiedział się również za  wprowadzeniem "totalnej kontroli" podróżnych we wszystkich węzłach transportowych Rosji, tj. na lotniskach, dworcach i w portach. - Taka kontrola będzie dłuższa dla pasażerów, jednak jest to  jedyne wyjście - oświadczył Miedwiediew na posiedzeniu kolegium Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Prezydent oświadczył, że głównym zadaniem FSB jest walka z  wysokim zagrożeniem terrorystycznym w Rosji. Według Miedwiediewa, jest ono wyższe niż w USA. - W 2010 roku liczba zamachów w Rosji wzrosła. Dla FSB, Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego (struktury federalnej koordynującej walkę z terroryzmem - red.) i organów ochrony prawa jest najpoważniejszy sygnał - podkreślił. 

"Na lotnisku panowała anarchia"

Miedwiediew ostro skrytykował poziom bezpieczeństwa na lotnisku Domodiedowo. Według niego na lotnisku "panowała anarchia". - Jest oczywiste, że występują tam systemowe niedociągnięcia w zapewnianiu bezpieczeństwa ludzi i zarządzaniu węzłem transportowym -  oznajmił prezydent. - Jeśli lotnisko przyjmuje taką liczbę pasażerów, to musi stwarzać wszystkie warunki do  kontroli pasażerów i bagażu. Trzeba sprawdzić, czy to uczyniono, a nie zwalać odpowiedzialność na milicję - podkreślił. W ocenie Miedwiediewa, w poniedziałek na Domodiedowie "panowała anarchia, ludzie wchodzili do terminalu z dowolnych miejsc, a kontrola praktycznie w ogóle nie obejmowała osób czekających na pasażerów".

zew, PAP