Dziewięć osób zginęło, a dwie odniosły obrażenia w wyniku wybuchu przydrożnej bomby na południu Tajlandii - podała policja. To najbardziej krwawy atak od 19 miesięcy w tym zamieszkanym głównie przez muzułmanów regionie.
Ofiarami eksplozji padli buddyści, którzy jechali na polowanie. Zdaniem policji, ładunek, który wybuchł w pobliżu ciężarówki przewożącej te osoby, został zdetonowany za pomocą telefonu komórkowego. O przeprowadzenie ataku, do którego doszło w prowincji Jala, podejrzewa się rebeliantów żądających odłączenia tego regionu od buddyjskiej Tajlandii.
Od stycznia 2004 roku na południu kraju śmierć poniosło 4,3 tys. osób. Muzułmanie stanowią ok. 80 procent mieszkańców południowych prowincji Pattani, Jala i Narathiwat, które zostały przyłączone do Tajlandii na początku XX wieku.PAP, arb
