Biden uznał inicjatywę Putina za "dobry pomysł". Oznajmił też, że przyjechał do Rosji, by odbudowywać stosunki gospodarcze i naprawiać błędy poprzedniej administracji. - Z prezydentem Barackiem Obamą jesteśmy w stu procentach zgodni, że trzeba kontynuować zbliżanie Rosji i USA, kontynuować poprawę relacji między naszymi krajami - oświadczył. W ocenie Bidena, uważanego za głównego architekta obecnego "resetu" w stosunkach między Stanami Zjednoczonymi i Federacją Rosyjską, "w poprzednich latach administracja USA nie wykorzystała możliwości, jakie istniały dla współpracy z Rosją". - W naszym interesie, w tym w interesie Rosji, leży, aby nasze relacje były jak najbliższe - podkreślił. Głównymi tematami rozmów Putina z Bidenem były problemy dwustronnej współpracy gospodarczej i perspektywy przystąpienia Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Przed spotkaniem z premierem Rosji amerykański wiceprezydent rozmawiał w Spaso House z przywódcami rosyjskich organizacji pozarządowych, w tym czołowymi obrońcami praw człowieka: Ludmiłą Aleksiejewą i Lwem Ponomariowem. Aleksiejewa poinformowała, że wraz z Ponomariowem zwrócili uwagę Bidena na problemy związane z wyborami w Rosji. - Wkrótce czekają nas wybory w regionach, a później wybory parlamentarne i prezydenckie. Jest bardzo ważne, aby były całkowicie uczciwe - oznajmiła szefowa Moskiewskiej Grupy Helsińskiej. Po spotkaniu z Putinem gość z Waszyngtonu przyjął w Spaso House liderów rosyjskiej opozycji, m.in. Borysa Niemcowa i Władimira Ryżkowa. Obaj zapowiadali, że jednym z tematów, które poruszą, są wybory. - Najważniejsze jest to, aby zagraniczni obserwatorzy zaczęli monitoring wyborów nie w dniu głosowania, kiedy wszystko, co można było sfałszować, jest już sfałszowane, ale o wiele wcześniej, poczynając od rejestracji partii politycznych - oznajmił Niemcow, były wicepremier, a obecnie przywódca liberalnego ruchu Solidarność. Z kolei Ryżkow, były wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, a później szef zdelegalizowanej Republikańskiej Partii Rosji (RPR), zauważył, że "wydarzenia w Tunezji, Egipcie i Libii pokazały, że nawet w najbardziej autorytarnym państwie jest społeczeństwo i jest opozycja". - Nadchodzi kiedyś dzień, gdy kontestatorzy wychodzą na pierwszy plan. Dlatego lepiej zapoznać się z nimi wcześniej - oświadczył.
PAP, arb
