W sobotę 23 maja wieczorem straż pożarna interweniowała w domu rodzinnym Karola Nawrockiego. Służby – działając na podstawie anonimowego, fałszywego zgłoszenia – wyważył drzwi w trakcie swoich działań.
Kierwiński o interwencji w domu Nawrockich: Dowódca podejmuje decyzję
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński w programie „Fakty po Faktach” 24 maja raz jeszcze opisał przebieg akcji. Jak podkreślał, interweniowano na podstawie dwóch zgłoszeń SMS-owych. Procedury wymagały, by wysłano policję, straż pożarną i zespół ratownictwa medycznego.
— Straż dojeżdża pierwsza na miejsce zdarzenia. Patrzy, że nie ma dymu. Zagląda z zewnątrz do tego mieszkania – opisywał minister. – Równolegle przychodzi drugie zgłoszenie, które mówi o tym, że jest tam osoba, która straciła funkcje życiowe – dodawał. – Wtedy dowódca operacji podejmuje decyzję w związku z zagrożeniem życia, aby otworzyć to mieszkanie – wyjaśniał Kierwiński.
Jak podkreślał, strażacy dzwonili najpierw domofonem i mieli wrażenie, jakby ktoś go odbierał i odkładał. Nabrali przez to przekonania, że „coś się dzieje” w mieszkaniu. Zgodnie z procedurami, podjęli decyzję o wyłamaniu zamków i siłowego wejścia do mieszkania.
Minister zwrócił też uwagę, że mieszkanie należące do matki Karola Nawrockiego „nie było zgłaszane ani przez pana prezydenta, ani przez jego urzędników do tego, aby było mieszkaniem, w którym na stałe przebywa pan prezydent”. Z tego względu nie podlegało ono ochronie SOP.
PSP o interwencji w domu Nawrockich
Wcześniej o szczegółach swoich działań w Gdańsku informowali także sami strażacy.
„23 maja 2026 roku o godz. 19.33 wpłynęło zgłoszenie SMS wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz. Następnie wpłynęło kolejne zgłoszenie dotyczące nagłego zatrzymania krążenia” – relacjonowała Państwowa Straż Pożarna w oświadczeniu.
„Z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki Państwowej Straży Pożarnej” – podkreślano.
„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – informowali strażacy.
„Każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia traktowane jest przez służby ratownicze z najwyższą powagą i wymaga natychmiastowej reakcji. Jednocześnie przypominamy, że nieuzasadnione alarmy angażują siły i środki, które w tym czasie mogą być potrzebne osobom rzeczywiście znajdującym się w niebezpieczeństwie” – wyjaśniano w komunikacie.
Czytaj też:
„Kompromitujecie się”. Spór o interwencję w domu Nawrockich przeniósł się do internetuCzytaj też:
Sakiewicz pisze o „terrorystycznych alarmach”. Zadał władzom 9 pytań
