Tomasz Sakiewicz padł ostatnio ofiarą fałszywego zgłoszenia, które zakończyło się interwencją policji w jego mieszkaniu. Jak podkreślał w najnowszym wpisie na X szef Telewizji Republika, podobne nieprzyjemności spotkały dziennikarzy jego stacji, polityków opozycji, a ostatnio także rodzinę prezydenta Karola Nawrockiego. W związku z tym postanowił zapytać o działania władz w tej sprawie.
Sakiewicz pyta o działania ws. fałszywych alarmów
„Z dzisiejszych wypowiedzi władz dowiedzieliśmy się, że istnieje jakiś podmiot, który koordynuje działania w sprawie terrorystycznych alarmów wymierzonych w Republikę, Prezydenta i polityków opozycji. Policja też miała dostać jakieś nowe instrukcje co do sposobu reakcji. W związku z tym mam kilka pytań:” – pisał Sakiewicz na X.
- „Od kiedy ten podmiot działa i dlaczego interweniujący policjanci o nim nie wiedzą?
- Jak się z nim skontaktować i dlaczego nie kontaktuje się on z ofiarami ataku?
- Jakie były poprzednie instrukcje wydane policji, bo wbrew wypowiedziom ministra Kierwińskiego, są jednak wydawane?
- Dlaczego zmieniono je dopiero teraz?
- Z jakiego powodu kierownictwo MSWiA zachęcało do wchodzenia do domów dziennikarzy i polityków po każdym alarmie, nawet uznanym za niewiarygodny?
- Dlaczego wbrew zapewnieniom MSWiA ani ofiary ataku, ani opinia publiczna, mimo zgody zainteresowanych, nie może zapoznać się z nagraniami z kamer policjantów interweniujących w domu redaktora naczelnego Republiki?
- Czy to prawda, że jedno z tych nagrań zaginęło?
- Jakie instrukcje wydano policji i służbom w sprawie reagowania na możliwe alarmy pomiędzy 17 a 19 maja?
- Kto uczestniczył w naradach w tej sprawie?”
Sakiewicz z kolejnymi pytaniami. „To zawęża krąg podejrzanych”
W kolejnym wpisie, już z 25 maja, Tomasz Sakiewicz kontynuował publiczne zadawanie pytań. „Na podstawie dostępnych informacji można ustalić wąski krąg osób w służbach wspierających cyber terrorystę. Karol Nawrocki ma współwłasność dwóch mieszkań ale tylko mieszkanie matki nie było chronione przez SOP. Kto o tym wiedział?” – dociekał.
„Druga rzecz jest jeszcze ciekawsza: pojawienie się powtórzonego alarmu o bezpośrednim zagrożeniu życia już w trakcie akcji służb. Ten wzorzec pojawiał się także przy wejściach do niektórych domów dziennikarzy. Kto mógł wiedzieć, że taki sygnał jest niezbędny i w jakim momencie? Musiał mieć na bieżąco dostęp do wymiany informacji pomiędzy interweniującymi a centralą. To zawęża krąg podejrzanych” – zwracał uwagę.
Czytaj też:
Rewolucja w TV Republika. Wcześniej Sakiewicz prosił widzów o wsparcieCzytaj też:
Prowadzący TV Republika przeszli samych siebie. „Byli już Zorro, teraz więźniowie”
