"Afgańczycy zaatakowali biuro ONZ bo szukali międzynarodowego celu"

"Afgańczycy zaatakowali biuro ONZ bo szukali międzynarodowego celu"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mazar-i-Szarif widziane z lotu ptaka (fot. Wikipedia) 
Po nadzwyczajnym spotkaniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, poświęconym atakowi na biuro misji pomocowej ONZ w Mazar-i-Szarif na północy Afganistanu, państwa członkowskie ostro potępiły napaść i zażądały od afgańskiego rządu wykrycia i ukarania sprawców. W czasie posiedzenia RB ONZ sekretarz generalny ONZ ds. operacji pokojowych Alain Le Roy poinformował członków Rady o okolicznościach napadu.
Le Roy potwierdził śmierć siedmiu pracowników organizacji: trzech międzynarodowych pracowników fachowych UNAMA (misji ONZ w Afganistanie) oraz czterech funkcjonariuszy ochrony, Nepalczyków z plemienia Gurkhów. - Uczynili wszystko, by bronić biura, ale tłum był zwyczajnie zbyt liczny. Były tam setki, może tysiące demonstrujących, w tym wielu uzbrojonych - relacjonował. Norweska misja ONZ ogłosiła na portalu Twitter, że wśród zabitych był podpułkownik Siri Skare. Szef szwedzkiego MSZ Carl Bildt poinformował o śmierci młodego Szweda. Według Le Roya zginął również obywatel rumuński.

Zdaniem Le Roya atak nie był wymierzony bezpośrednio w ONZ. - Demonstrujący szukali jakiegoś międzynarodowego celu, a ONZ była pod ręką - stwierdził. Zdementował też pogłoski, jakoby pracownicy ONZ zostali porwani. - Wszyscy pozostali są bezpieczni. Wielu odniosło obrażenia, ale są bezpieczni - zapewnił.

Członkowie Rady Bezpieczeństwa ostro potępili atak oraz "wyrazili najgłębsze wyrazy współczucia" wobec rodzin zmarłych. Obecny przewodniczący Rady Nestor Osorio zażądał, by "rząd zadziałał i doprowadził winnych przed oblicze sprawiedliwości".

Biuro ONZ w Mazar-i-Szarif zostało zaatakowane przez uczestników demonstracji zorganizowanej w proteście przeciwko spaleniu Koranu przez amerykańskiego pastora. Afgańska policja zatrzymała już człowieka podejrzanego o zaplanowanie ataku na  biuro, a także ok. 20 osób podejrzewanych o udział w napadzie. Człowiek podejrzewany o zaplanowanie ataku pochodzi z prowincji Kapisa, znanej jako siedlisko rebeliantów, położonej ok. 400 km na południowy wschód od  Mazar-i-Szarif - podał Rawof Tadż, zastępca komendanta policji w  prowincji Balch.

PAP, arb