Premier Litwy odwołał swą czwartkową wizytę w Warszawie. Powód: brak porozumienia w sprawie używania... znaków diakrytycznych w pisowni polskich nazwisk.
Algirdas Brazauskas odwołał wizytę, gdyż - jak poinformował dyrektor działu informacji MSZ Litwy Petras Zapolskis - "umowa nie jest gotowa, gdyż eksperci nie uzgodnili jeszcze technicznych możliwości wcielenia w życie tego dokumentu".
Według wcześniejszego porozumienia szefów resortów spraw wewnętrznych Polski i Litwy z 15 marca br., premierzy w ramach czwartkowego posiedzenia rady międzyrządowej mieli podpisać ogólne założenia umowy o pisowni nazwisk.
Założenia te przewidują oryginalną pisownię nazwisk polskich na Litwie i litewskich w Polsce, natomiast sprawy techniczne związane z wcieleniem w życie umowy, czyli kwestie dostosowania w obu krajach programów informatycznych do używania odpowiednich znaków, mieli opracować eksperci do końca roku 2002.
"Używanie odpowiednich znaków" to kwestia uznawania przez programy komputerowe znaków diakrytycznych (popularnie: "ogonków"), takich jak polskie "ł" czy "ś" na Litwie - a znaków typowych dla języka litewskiego w Polsce. Z informatycznego punktu widzenia: problem, który rozwiązać można w kilka tygodni. Według nieoficjalnych danych, obie strony nie osiągnęły wstępnego porozumienia w sprawie terminów wcielenia w życie tej umowy. Litwa domaga się aż dziesięciu lat! Polska chce, by umowa zaczęła obowiązywać już po roku.
les, pap
Według wcześniejszego porozumienia szefów resortów spraw wewnętrznych Polski i Litwy z 15 marca br., premierzy w ramach czwartkowego posiedzenia rady międzyrządowej mieli podpisać ogólne założenia umowy o pisowni nazwisk.
Założenia te przewidują oryginalną pisownię nazwisk polskich na Litwie i litewskich w Polsce, natomiast sprawy techniczne związane z wcieleniem w życie umowy, czyli kwestie dostosowania w obu krajach programów informatycznych do używania odpowiednich znaków, mieli opracować eksperci do końca roku 2002.
"Używanie odpowiednich znaków" to kwestia uznawania przez programy komputerowe znaków diakrytycznych (popularnie: "ogonków"), takich jak polskie "ł" czy "ś" na Litwie - a znaków typowych dla języka litewskiego w Polsce. Z informatycznego punktu widzenia: problem, który rozwiązać można w kilka tygodni. Według nieoficjalnych danych, obie strony nie osiągnęły wstępnego porozumienia w sprawie terminów wcielenia w życie tej umowy. Litwa domaga się aż dziesięciu lat! Polska chce, by umowa zaczęła obowiązywać już po roku.
les, pap