Pożar w Bazylice w Betlejem

Pożar w Bazylice w Betlejem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Izraelskie oddziały oblegające Bazylikę w Betlejem, otworzyły ogień w kierunku świątyni, powodując pożar w przylegającym do niej budynku zakonnym.
Przebywający w Rzymie przedstawiciel zakonu franciszkanów, o. David Jaeger określił tę akcję armii izraelskiej mianem "niewypowiedzianego barbarzyństwa", mogącego mieć dalekosiężne skutki. Jaeger powiedział, iż  pozostaje w kontakcie telefonicznym z zakonnikami, przebywającymi w klasztorze koło Bazyliki, którzy poinformowali go o ostrzale świątyni i budynku zakonnego a także -  pożarze.
Izraelska armia jak do tej pory nie skomentowała tych informacji.

Przybyły na miejsce wóz palestyńskiej straży pożarnej został zatrzymany i dokładnie przeszukany. Jak podaje agencja Reutersa, strażakom nie zezwolono na wjazd do  środka kompleksu Bazyliki; pożar gaszono ze sporej odległości, z placu przed świątynią.

Polski franciszkanin z klasztoru przy Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem o. Seweryn Lubecki nie spodziewa się szybkiego rozwiązania tej sytuacji, ponieważ znajdujący się tam Palestyńczycy dobrowolnie nie opuszczą swojego schronienia, natomiast Izraelczycy nie odstąpią od świątyni.

"Nie mogę powiedzieć, że my (franciszkanie) jesteśmy żywymi tarczami dla znajdujących się w Bazylice Palestyńczyków, ale oni doskonale wiedzą, że dopóki my tutaj jesteśmy, im nie grozi żadne niebezpieczeństwo". Polski franciszkanin sądzi, że Palestyńczycy "liczą na jakiś bardzo duży sukces w rokowaniach Kościoła katolickiego i to jest ich wielka nadzieja, (...) "oni nie zdają sobie sprawy, że Kościół nie jest w stanie nic zrobić w tej sprawie".

W niedzielę wieczorem, kiedy zaczęto ostrzeliwać bazylikę, równocześnie przez głośniki wzywano Palestyńczyków, by niezwłocznie opuścili jej teren, grożąc odcięciem dopływu wody i energii elektrycznej, a wreszcie ostrzegając, że śmierć poniosą wszyscy, znajdujący się na terenie kompleksu świątynnego, jeżeli Palestyńczycy nie wyjdą z Bazyliki.

Zdaniem o. Lubeckiego, nadawane przez głośniki pod adresem Palestyńczyków apele, by nie robili nic złego znajdującym się w Bazylice zakonnikom, "to jest swojego rodzaju propaganda, ponieważ Izrael nadal twierdzi, że my (franciszkanie) jesteśmy zakładnikami w rękach Palestyńczyków".

Izraelczycy również i do Franciszkanów bezpośrednio zwracali się z apelem o opuszczenia kompleksu Bazyliki i terenów klasztornych. "Myślę, że Izrael będzie zawsze grał kartą, że dał zakonnikom możliwość wyjścia z Bazyliki, że stworzył im wszystkie możliwości, żeby uniknąć niebezpieczeństwa", powiedział o. Lubecki, zapewniając stanowczo, że franciszkanie "nawet nie biorą pod uwagę możliwości opuszczenia Bazyliki.

Za "absurdalnie nierealistyczny" uważa plan rozwiązania problemu znajdujących się w Bazylice ok. 200 Palestyńczyków, zgodnie z którym mieliby oni zostać przewiezieni autokarami do Ramallah pod eskortą międzynarodowego konwoju. "Tylko ktoś, kto nie zna sytuacji, kto nie zna mentalności Palestyńczyków i Izraelczyków, mógł przyjąć takie absurdalne rozwiązanie za rozwiązanie racjonalne".
W przypadku przedłużającego się oblężenia Bazyliki Narodzenia franciszkanie rozpatrują ewentualność ewakuowania z klasztoru grupy 10 kleryków, którzy nie złożyli jeszcze ślubów wieczystych. W tej grupie nie ma żadnego seminarzysty z Polski.

les, em, pap