Po przeprowadzeniu przez amerykańskich komandosów operacji, w której 2 maja zginął szef Al-Kaidy z Pakistanu na żądanie Islamabadu co najmniej 120 instruktorów z sił zbrojnych USA. Było to tłumaczone faktem, że strona amerykańska nie poinformowała władz Pakistanu o planowanej akcji w garnizonowym mieście Abbotabad, gdzie ukrywał się bin Laden. Agencja Associated Press ocenia, że stosunki Islamabadu z Londynem nie są tak napięte jak z Waszyngtonem, ale od początku maja pakistańscy wojskowi są poddani silnej presji, aby potwierdzić suwerenność kraju.
O wycofaniu brytyjskich instruktorów informował jako pierwszy dziennik "Guardian". Według gazety Pakistan wydalił co najmniej 18 doradców wojskowych, rozmieszczonych w Pakistanie w ramach wartego 15 mln funtów programu, mającego na celu szkolenie pakistańskich paramilitarnych sił ochrony pogranicza. "Guardian" informował, że program szkoleniowy rozpoczął się w sierpniu ubiegłego roku i miał trwać co najmniej do lata 2013 roku. Brytyjczycy stacjonowali w Kwecie na zachodzie kraju, stolicy prowincji Beludżystan.
PAP, arb
