Premier Turcji o Izraelu: zachowują się jak rozpuszczony chłopiec

Premier Turcji o Izraelu: zachowują się jak rozpuszczony chłopiec

Dodano:   /  Zmieniono: 
Recep Erdogan (fot. Wikipedia)
Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że Ankara "całkowicie zawiesza" handel, współpracę wojskową i przemysłów obronnych z Izraelem.
Wprowadzone przez Turcję sankcje za zeszłoroczny atak Izraela na Flotyllę Wolności, usiłującą przełamać izraelską blokadę palestyńskiej Strefy Gazy. W ataku zginęło dziewięciu Turków znajdujących się na pokładzie jednego ze statków. Ankara domaga się od Izraela przeprosin za ten incydent. Erdogan zarzucił Izraelowi, że zachowuje się w regionie jak "rozpuszczony chłopiec" i zapowiedział, że tureckie statki "będą częściej widziane na tych wodach", tzn. we wschodniej części Morza Śródziemnego. Szef tureckiego rządu potwierdził też, że rozważa udanie się do Strefy Gazy, być może 12 września, kiedy będzie przebywał z wizytą w Kairze. Zastrzegł, że musi to jeszcze zostać omówione z Egiptem.

2 września Turcja wydaliła ambasadora Izraela i ogłosiła zawieszenie współpracy wojskowej z tym krajem oraz zapowiedziała redukcję dyplomatycznego przedstawicielstwa Turcji w Izraelu do szczebla drugiego sekretarza. Swego ambasadora Turcja odwołała z Izraela już wcześniej. Normalizację stosunków z Izraelem Turcja uzależnia od izraelskich przeprosin za śmierć Turków, wypłacenia odszkodowań ich rodzinom oraz zakończenia blokady Strefy Gazy.

Izrael zgodził się w zasadzie na wypłacenie odszkodowań, ale twierdzi, że jego komandosi działali w obronie własnej, gdy zaatakowano ich nożami i pałkami. Z kolei blokadę Strefy Gazy uzasadnia koniecznością zapobieżenia przemytowi broni dla rządzącego tam radykalnego ugrupowania palestyńskiego Hamas. ONZ uznała w opublikowanym 2 września raporcie, że Izrael ma prawo do morskiej blokady Strefy Gazy, ale skrytykowała go za "przesadne" użycie siły przeciw Flotylli Wolności. Raport w tej sprawie został opracowany po dochodzeniu prowadzonym przez zespół pod kierunkiem byłego premiera Nowej Zelandii Geoffreya Palmera. Raport Palmera był gotowy od wielu miesięcy, ale ONZ wstrzymywała się z jego ogłoszeniem, gdyż obawiano się, że może zaszkodzić w próbach załagodzenia dyplomatycznego sporu wokół incydentu między Izraelem a Turcją.

PAP, arb

 0

Czytaj także