W cieniu szczytu Unii Europejskiej w Sewilli przeciwnicy globalizacji protestowali przeciw polityce imigracyjnej UE.
Na "antyszczycie" przekonywali, że imigranci nie są zagrożeniem, lecz koniecznością i wzbogaceniem.
"Słowo 'integracja' zniknęło z projektów UE" - powiedział przedstawiciel antyglobalistów Carls Haynes, który jednak wyraził zadowolenie, że szefowie państw i rządów "piętnastki" nie przyjęli w ramach walki z nielegalną imigracją możliwości wprowadzania sankcji dla krajów trzecich.
"Antyszczyt" został zorganizowany przez wiele grup i organizacji - lewackich, ekologicznych, pacyfistycznych, feministycznych, zajmujących się prawami uchodźców itp.
Około 50 uczestników protestów okupuje kościół w Sewilli, zaś na wieczór przeciwnicy globalizacji zapowiadają manifestację, w której ma według nich, uczestniczyć 100 000 osób.
IrP, pap
"Słowo 'integracja' zniknęło z projektów UE" - powiedział przedstawiciel antyglobalistów Carls Haynes, który jednak wyraził zadowolenie, że szefowie państw i rządów "piętnastki" nie przyjęli w ramach walki z nielegalną imigracją możliwości wprowadzania sankcji dla krajów trzecich.
"Antyszczyt" został zorganizowany przez wiele grup i organizacji - lewackich, ekologicznych, pacyfistycznych, feministycznych, zajmujących się prawami uchodźców itp.
Około 50 uczestników protestów okupuje kościół w Sewilli, zaś na wieczór przeciwnicy globalizacji zapowiadają manifestację, w której ma według nich, uczestniczyć 100 000 osób.
IrP, pap