W latach 80. George W.Bush sam korzystał z preferencyjnych pożyczek dla menedżerów korporacji, których chce zniesienia.
W latach 1986-1988, kiedy obecny prezydent był członkiem rady nadzorczej koncernu naftowego Harken Energy Corp. w Teksasie, otrzymał od niego pożyczkę w wysokości 180.000 dolarów, którą wykorzystał na zakup akcji tej firmy.
Harken nie domagał się przez osiem lat spłaty kapitału pożyczki, oprocentowanej tylko na 5 procent - poniżej ówczesnej podstawowej stopy procentowej (prime rate), wynoszącej 7,5 procent.
Kredyty tego rodzaju były powszechną praktyką w biznesie, ale stały się obiektem krytyki, kiedy okazało się, że Bernard J.Ebbers, były prezes WorldCom Inc. - korporacji, która zawyżała swe wyniki finansowe, wprowadzając w błąd inwestorów - dostał od swej firmy prawie 400 mln dolarów pożyczki na zakup jej akcji.
Krytycy zwrócili uwagę, że firmy nie powinny być dla swych menedżerów jednocześnie prywatnymi bankami, a sam Bush powiedział, że "należy położyć kres wszystkim pożyczkom firm dla ich dyrektorów".
W swym wystąpieniu prezydent wezwał do podwojenia kar dla szefów korporacji, którzy fałszują ich wyniki finansowe.
Wiadomość o preferencyjnej pożyczce Busha pojawiła się wkrótce po nagłośnieniu przez media informacji, że jako szef Harken Energy na początku lat 90. Bush spóźnił się o osiem miesięcy z zawiadomieniem Komisji Kontroli Giełdy (SEC) o sprzedaży swych udziałów w tej firmie.
Ponieważ ich cena potem spadła, SEC wszczęła śledztwo, czy Bush nie popełnił wykroczenia, znanego jako insider trading (transakcje giełdowe na podstawie informacji dostępnych tylko dla kierownictwa firmy). Oczyszczono go jednak z zarzutów, m.in. dlatego, że akcje Harken znowu potem wzrosły.
Mimo to, polityczni przeciwnicy Busha oskarżają go o hipokryzję, twierdząc, że jako były przedsiębiorca i prezydent ściśle związany z wielkimi korporacjami nie ma przynajmniej moralnego prawa do występowania w roli uzdrowiciela sytuacji w wielkim biznesie.
nat, pap
Harken nie domagał się przez osiem lat spłaty kapitału pożyczki, oprocentowanej tylko na 5 procent - poniżej ówczesnej podstawowej stopy procentowej (prime rate), wynoszącej 7,5 procent.
Kredyty tego rodzaju były powszechną praktyką w biznesie, ale stały się obiektem krytyki, kiedy okazało się, że Bernard J.Ebbers, były prezes WorldCom Inc. - korporacji, która zawyżała swe wyniki finansowe, wprowadzając w błąd inwestorów - dostał od swej firmy prawie 400 mln dolarów pożyczki na zakup jej akcji.
Krytycy zwrócili uwagę, że firmy nie powinny być dla swych menedżerów jednocześnie prywatnymi bankami, a sam Bush powiedział, że "należy położyć kres wszystkim pożyczkom firm dla ich dyrektorów".
W swym wystąpieniu prezydent wezwał do podwojenia kar dla szefów korporacji, którzy fałszują ich wyniki finansowe.
Wiadomość o preferencyjnej pożyczce Busha pojawiła się wkrótce po nagłośnieniu przez media informacji, że jako szef Harken Energy na początku lat 90. Bush spóźnił się o osiem miesięcy z zawiadomieniem Komisji Kontroli Giełdy (SEC) o sprzedaży swych udziałów w tej firmie.
Ponieważ ich cena potem spadła, SEC wszczęła śledztwo, czy Bush nie popełnił wykroczenia, znanego jako insider trading (transakcje giełdowe na podstawie informacji dostępnych tylko dla kierownictwa firmy). Oczyszczono go jednak z zarzutów, m.in. dlatego, że akcje Harken znowu potem wzrosły.
Mimo to, polityczni przeciwnicy Busha oskarżają go o hipokryzję, twierdząc, że jako były przedsiębiorca i prezydent ściśle związany z wielkimi korporacjami nie ma przynajmniej moralnego prawa do występowania w roli uzdrowiciela sytuacji w wielkim biznesie.
nat, pap