Niemcy walczą z pracą "na czarno"

Niemcy walczą z pracą "na czarno"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Surowe kary dla niemieckich przedsiębiorców nielegalnie zatrudniających pracowników na budowie - przewiduje obowiązujące od dziś nowe prawo.
Niemieckie władze zaostrzają walkę z pracą "na czarno" w budownictwie.
Ustawa zatwierdzona w połowie lipca przez izbę wyższą parlamentu - Bundesrat - czyni wykonawcę generalnego odpowiedzialnym za odprowadzanie przez firmę podwykonawczą składek na ubezpieczenie społeczne pracowników.
Wykonawca generalny traktowany jest obecnie jako "solidarny poręczyciel" w przypadku, gdy podwykonawca nie wywiązuje się z obowiązków wobec funduszu ubezpieczenia społecznego. Wbrew intencjom autorów pierwotnej wersji ustawy, odpowiedzialność ograniczono do bezpośrednich podwykonawców. Przepisy ustawy stosuje się przy inwestycjach budowlanych o wartości co najmniej pół miliona euro.
Ustawa przewiduje kary w wysokości do 300 tys. euro dla przedsiębiorców naruszających jej postanowienia. W szczególnie ciężkich przypadkach grozi im od 6 miesięcy do 10 lat więzienia.
Autorzy ustawy rozszerzyli uprawnienia policji, służb celnych i urzędów pracy do kontroli dokumentów firm, będących wykonawcą generalnym. Przedsiębiorca jest zobowiązany do ujawnienia na żądanie tych służb nazw i adresów wszystkich firm, którym zlecił prace podwykonawcze.
Praca "na czarno" jest plagą niemieckiej gospodarki. Instytut Badań Gospodarki z Tybingi szacuje tegoroczne przychody "szarej strefy" na 350 mld euro - 6 proc. więcej niż w roku ubiegłym. 16,5 proc. produktu krajowego brutto Niemiec powstaje w wyniku pracy nielegalnej - twierdzą naukowcy z Tybingi.
nat, pap