Obama ostrzega Iran. "Stany Zjednoczone nigdy się nie zawahają"

Obama ostrzega Iran. "Stany Zjednoczone nigdy się nie zawahają"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Barack Obama, fot. Wikipedia / White House 
Przy okazji wizyty irackiego premiera Nuriego al-Malikiego w Waszyngtonie prezydent Barack Obama zapewnił, że mimo wycofania wojsk amerykańskich z Iraku USA pozostaną mocno zaangażowane na Bliskim Wschodzie, także militarnie.
- Nasza silna obecność na Bliskim Wschodzie będzie trwać. Stany Zjednoczone nigdy się nie zawahają w obronie swoich sojuszników, partnerów i interesów - powiedział Obama. - Kiedy kończymy tę wojnę i Irak spogląda w przyszłość, iracki naród musi wiedzieć, że  nie zostajecie sami - oświadczył, zwracając się do Malikiego.

Słowa prezydenta odczytano jako zawoalowane ostrzeżenie pod adresem Iranu, który jest podejrzewany o plany wzmocnienia swych wpływów w Iraku po ewakuacji stamtąd sił amerykańskich do końca tego roku. Obama podkreślił, że USA i Irak będą teraz łączyły "normalne stosunki istniejące między suwerennymi narodami, oparte na wspólnych interesach i wzajemnym szacunku". Zgodnie z poprzednimi zapowiedziami oznajmił, że w Iraku nie będzie amerykańskich baz wojskowych. Zapowiedział jednak, że USA będą szkoliły pilotów irackich sił powietrznych, które otrzymały amerykańskie samoloty F-16. Lotnictwo Iraku zostało zniszczone w wyniku inwazji USA w 2003 r. Obama powiedział też, że planuje się prowadzenie wspólnych iracko-amerykańskich manewrów wojskowych. Maliki podkreślił, że liczy na pomoc wojskową Waszyngtonu.

Na konferencji prasowej obu przywódców padło pytanie o politykę Iraku wobec Syrii. Bagdad nie przyłączył się do innych stolic arabskich w potępieniu reżimu prezydenta Baszara el-Asada, który brutalnie tłumi powstanie przeciw dyktaturze. Stanowisko Iraku tłumaczy się wpływami Iranu. Obama powiedział jednak, że "nie ma wątpliwości", iż  decyzje w sprawie Syrii rząd w Bagdadzie podjął "opierając się na tym, co jest najlepsze dla Iraku, a nie tym, czego chciałby Iran".

pap, ps