Prodi: nie będziecie płatnikami netto

Prodi: nie będziecie płatnikami netto

Dodano:   /  Zmieniono: 
Romano Prodi oświadczył, że zobowiązał się, iż żadne z nowych państw UE nie będzie w  pierwszych latach wpłacało do unijnej kasy więcej niż z niej otrzyma.
"Zobowiązałem się, że ani Węgry, ani żadne inne nowe państwo członkowskie nie będzie płatnikiem netto. To jasne zobowiązanie" - oświadczył szef Komisji Europejskiej na wspólnej konferencji prasowej w Brukseli z szefem rządu węgierskiego Peterem Medgyessym.
Ale nie wspomniał ani słowem o tym, że nowi członkowie powinni otrzymywać z unijnej kasy co najmniej tyle samo, ile dostaną w ostatnim roku przed wejściem do UE w ramach pomocy przedczłonkowskiej. Domagają się tego wszyscy kandydaci, w tym Polska, popierani, jak dotąd, przez komisarza ds. rozszerzenia Guentera Verheuegena.
Prodi pospieszył ze wspomnianym zapewnieniem, kiedy Medgyessy mówił: "Dla nas jest niezwykle ważne, żeby pozycja finansowa Węgier od pierwszego dnia pozwalała im zyskiwać (na członkostwie). Były pewne informacje, według których na początku będą potrzebne rekompensaty, żeby wyrównać sytuację, ale - o ile rozumiem -  znajdą się na to pieniądze".
Według szacunków Komisji Europejskiej, bez takiej rekompensaty w  pierwszym roku członkostwa (2004) Węgry zyskałyby "na czysto" tylko 25 mln euro (różnica między zakładaną składką a  spodziewanym transferem z unijnego budżetu). To o 180 mln euro mniej niż mają otrzymać w ramach pomocy przedczłonkowskiej w 2003 roku.
Węgierski "zysk netto" przewyższyłby pomoc z ostatniego roku przed wejściem do Unii dopiero w 2005 roku. W przypadku Polski Komisja przewiduje wyższy "zysk" już w pierwszym roku członkostwa, choć tylko o 24 mln euro w stosunku do wpływów z pomocy przedczłonkowskiej zakładanych na 2003 rok.
W rolnictwie, według Medgyessyego, Węgry nadal domagają się skrócenia zaproponowanego przez Komisję 9-letniego okresu dochodzenia do pełnych dopłat bezpośrednich dla rolników (Komisja daje do zrozumienia, że byłoby możliwe zejście do siedmiu lat), podniesienia pułapu dopłat w pierwszym roku członkostwa (Komisja proponuje 25 proc.) i kwot produkcyjnych.
"Dla mnie jest bardzo ważne, żeby zakończyć negocjacje w terminie (czyli, zgodnie ze wspólnym kalendarzem Unii i kandydatów, w  grudniu - PAP), ale jeszcze ważniejsze jest znalezienie dobrych rozwiązań" - powiedział premier Węgier.
Zarówno on sam, jak i Prodi dali do zrozumienia, że Węgry mogą mieć problem z zamknięciem w najbliższym czasie negocjacji członkowskich w dziedzinie polityki konkurencji, z powodu sporu o  dostosowanie do unijnych reguł pomocy publicznej węgierskich ulg dla inwestorów.
"Trzeba jeszcze trochę czasu, żeby zakończyć rozmowy na ten temat" - przyznał premier Węgier. W tej chwili jego kraj ma 26 zamkniętych działów rokowań na 30 negocjowanych - tyle samo, co Polska.
nat, pap