W nocy z piątku na sobotę (z 15 na 16 maja), w miejscowości Jaśkowice, ogniem zajęła się przyczepa samochodowa, która została przerobiona na kojce – poinformowała redakcja „Faktu”. W środku znajdowały się zwierzęta.
Zgłoszenie o zdarzeniu lokalna straż pożarna otrzymała nad ranem. Pilnie pojechali na miejsce, by wziąć udział w akcji gaśniczej.
Ogień rozprzestrzeniał się jednak bardzo szybko – mundurowi nie byli w stanie uratować psów.
Tragiczny finał pożaru
Dziennik podał, że wszystkie czworonogi zginęły w płomieniach. Najprawdopodobniej próbowały wydostać się z kojców, ale nie były w stanie.
Z przyczepy nie zostało dosłownie nic – jedynie popiół i niedopalone fragmenty kojców. Cała akcja służb trwała kilka godzin – mundurowi byli na miejscu jeszcze długo po wschodzie słońca.
Do sprawy wkroczyła policja – funkcjonariusze będą próbowali teraz ustalić, jak doszło do pożaru. W tym momencie nieznana jest przyczyna pojawienia się ognia.
Żadne z 10 zwierząt nie przeżyło
O pożarze poinformowali również dziennikarze Radia DOXA. Zacytowali komunikat lokalnej straży pożarnej. „10 psów spłonęło w przyczepie w Jaśkowicach koło Byczyny” – czytamy.
Z materiału prasowego rozgłośni dowiadujemy się, że mundurowi, którzy przybyli na miejsce, zastali stojącą w ogniu tzw. kanadyjkę (to potoczne określenie lekkiej przyczepy kempingowej w stylu północnoamerykańskim). Pożar był już bardzo rozległy – zdążył już strawić sporą część przyczepy.
„Niestety, nie udało się uratować żadnego ze znajdujących się wewnątrz zwierząt – śmierć poniosło 10 psów” – ustaliła w rozmowie przedstawicielami służb redakcja Radia DOXA.
Czytaj też:
Matka zatrzasnęła niemowlę w aucie. Pilna akcja służbCzytaj też:
Tajemnicze zaginięcie Polki na Majorce. „Trwają intensywne poszukiwania”
ło się uratować żadnego ze znajdujących się wewnątrz zwierząt – śmierć poniosło 10 psó
