Castro na czele setek tysięcy Kubańczyków. "1 maja atrakcyjniejszy niż Benedykt XVI"

Castro na czele setek tysięcy Kubańczyków. "1 maja atrakcyjniejszy niż Benedykt XVI"

Dodano:   /  Zmieniono: 
W pochodzie pierwszomajowym w Hawanie miało uczestniczyć kilkaset tysięcy Kubańczyków (fot. EPA/Alejandro Ernesto/PAP)
Przywódca Kuby Raul Castro szedł na czele wielkiego pochodu pierwszomajowego w Hawanie. U jego boku Święto Pracy celebrowało prawie 2 tys. zagranicznych gości i setki tysięcy Kubańczyków - poinformowała miejscowa telewizja.

Pochód ruszył ze stołecznego placu Rewolucji pod hasłem: "Chronić i  doskonalić socjalizm". W tym jednym z najważniejszych dla kubańskiego reżimu świąt udział wzięli goście ze 117 krajów, a także członkowie ponad 200 organizacji. Według telewizji na placu zebrały się setki tysięcy osób, czyli - jak odnotowali sami uczestnicy - więcej niż w czasie mszy odprawionej przez papieża Benedykta XVI, który pod koniec marca odwiedził Kubę (w nabożeństwie wzięło udział ok. 300 tys. ludzi).

Sekretarz generalny Centrali Pracujących Kuby (oficjalnego związku zawodowego) Salvador Valdes, jedyny tego dnia mówca w stolicy apelował, by pracować sumiennie i dokładnie. Trwałość ustroju komunistycznego "zależy od naszej zdolności do poprawiania własnych błędów" - przekonywał.

Podobny pochód odbył się również w Santiago de Cuba, ok. 900 km na  południowy wschód od Hawany. Na jego czele stanął człowiek numer dwa reżimu, pierwszy zastępca przewodniczącego Rady Państwa Jose Ramon Machado Ventura. Pierwszomajowe pochody przeszły też ulicami 15 innych miast Kuby.

Pierwszomajową mobilizację skrytykowali kubańscy dysydenci, którzy kwestionowali zarówno szczerość motywów demonstrantów, jak i powody do  świętowania. Według blogerki Yoani Sanchez chodziło tylko o to, by  zebrać setki tysięcy ludzi jako "zgodny chór poparcia reżimu". - Obecna sytuacja i perspektywy dla pracujących nie są obiecujące, nie  ma żadnego powodu do świętowania - ocenił z kolei związany z opozycją ekonomista i były więzień polityczny Oscar Espinosa Chepe.

PAP, arb

 0

Czytaj także