Obserwatorzy ONZ chcieliby zostać w Syrii

Obserwatorzy ONZ chcieliby zostać w Syrii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obserwatorzy ONZ chcą zostać w Syrii mimo ataków, których ofiarami padają (fot. EPA/YOUSSEF BADAWI/PAP)
Szef misji obserwacyjnej ONZ w Syrii generał Robert Mood oświadczył na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, że choć obserwatorzy w Syrii padali w ostatnim czasie ofiarą ataków, to są zdecydowani pozostać w ogarniętym przemocą kraju.

Po zamkniętym dla prasy briefingu w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Mood powiedział, że podnoszenie kwestii odwołania misji jest przedwczesne. - Nigdzie się nie wybieramy - zaznaczył Norweg, podkreślając, że obserwatorzy mają "moralny obowiązek" pozostać w Syrii.

ONZ podawała 16 czerwca, że 300 obserwatorów stacjonujących w Syrii zawiesza misję z powodu obaw o swe bezpieczeństwo po nasileniu walk w ciągu ostatnich 10 dni. Mood nie sprecyzował, który konkretnie incydent wpłynął na zawieszenie misji, ale powiedział m.in. o zablokowaniu obserwatorów przez rozwścieczony tłum 12 czerwca w mieście Haffa. Ich konwój został wówczas obrzucony kamieniami i zaatakowany metalowymi drągami, a także ostrzelany, choć nie wiadomo przez kogo. - Ostrzał artyleryjski i z broni strzeleckiej oraz inne incydenty nasilają się i w ostatnich kilku tygodniach kilka razy byliśmy na nie narażeni - relacjonował Mood. Dodał, że jest to nie tylko niebezpieczne dla obserwatorów, ale utrudnia wypełnianie przez nich misji.

Także szef misji pokojowych ONZ Herve Ladsous poinformował po posiedzeniu RB ONZ, że "mimo zawieszenia obecnie działalności, zdecydowano nie wpływać na misję i jej mandat". Anonimowy dyplomata ONZ oświadczył, że obserwatorzy w Syrii co najmniej 10 razy znaleźli się pod bezpośrednim ostrzałem, a dziewięć ich samochodów zostało uszkodzonych. Według opozycji w Syrii od marca 2011 roku w walkach między siłami prezydenta Baszara el-Asada a jego przeciwnikami zginęło ponad 14 tys. ludzi.

PAP, arb

 0

Czytaj także