Rumuni próbują odwołać swojego prezydenta. "Bo nadużywa władzy"

Rumuni próbują odwołać swojego prezydenta. "Bo nadużywa władzy"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Traian Basescu, fot. PAP/EPA/MIHAI BARBU 
Referendum, które ma rozstrzygnąć o politycznej przyszłości prezydenta Rumunii Traiana Basescu rozpoczęło się w niedzielę wczesnym rankiem. Los prezydenta może zależeć od frekwencji podczas głosowania.

Lokale wyborcze - jak zauważa agencja AFP - pozostaną otwarte wyjątkowo długo do godz. 23 czasu lokalnego (22 czasu polskiego).

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego referendum będzie ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej połowa uprawnionych do głosowania; ewentualna słaba frekwencja daje dzięki temu Basescu większe szanse na pozostanie na stanowisku.

Prezydent wezwał do bojkotu referendum; jego polityczny sojusznik, Partia Demokratyczno-Liberalna (PD-L), także zaapelowała do Rumunów, by zignorowali głosowanie.

Na początku lipca parlament Rumunii opowiedział się za wszczęciem procedury impeachmentu wobec Basescu. Centroprawicowy szef państwa został zawieszony w obowiązkach na 30 dni. Rząd zarzuca mu nadużywanie władzy. Basescu czasowo przekazał władzę swojemu rywalowi, przewodniczącemu Senatu Crinowi Antonescu.

Niedzielne referendum w sprawie impeachmentu Basescu może być momentem przełomowym w sporze między ośrodkami władzy skupionymi wokół Basescu i premiera Victora Ponty. Konflikt trwa od początku maja, od wyborów parlamentarnych, w których władzę utracili konserwatyści z PD-L, a do władzy doszła socjalistyczno-liberalna koalicja Ponty.

mp, pap