Co najmniej 15 osób zginęło, a 30 zostało rannych, gdy policja wdarła się do domu w Kolumbii ze składem moździerzy. Broń miała być użyta do zestrzelenia samolotu prezydenta kraju.
Eksplozja zniszczyła kilka domów w robotniczej dzielnicy miasta Neiva, na południe od Bogoty, do którego miał w sobotę przybyć na spotkanie z miejscowymi władzami odpowiadającymi za bezpieczeństwo prezydent kraju Alvaro Uribe.
Prokuratura poinformowała, że rebelianci z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) planowali zaatakować moździerzami prezydencki samolot. "Bilans ofiar to 15 zabitych i 30 rannych" - powiedziała przedstawicielka władz Neivy, Sandra Serrato. Wśród rannych i zabitych są także policjanci.
W Kolumbii od 40 lat trwa wojna domowa między władzami a lewacką partyzantką. Prezydent Uribe zapowiedział twardą politykę wobec FARC i karteli narkotykowych.
sg, pap