Północ-południe: okrążenie Saddama (aktl.)

Północ-południe: okrążenie Saddama (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Około tysiąca amerykańskich żołnierzy dokonało desantu na kurdyjskie terytoria w północnym Iraku. "To otwarcie północnego frontu" - potwierdzili amerykańscy dowódcy. Włosi protestują i chcą likwidacji baz USA.
Kpt Stewart Upton z kwatery głównej sojuszników w Katarze poinformował, że spadochroniarze zajęli lotnisko Baszur, 75 kilometrów na północny wschód od głównego miasta Kurdów, Arbilu. Była to pierwsza grupa komandosów ze 173. brygady powietrzno- desantowej, zwykle stacjonującej w Vicenzie we Włoszech.

Otwarcie frontu północnego ma zapobiec koncentracji wojsk Saddama Husajna na południu, skąd Amerykanie i Brytyjczycy nadciągają na  Bagdad już od czwartku. Żołnierze otwierający północny front, posuwając się na południe, prawdopodobnie zajmą też pola naftowe w  okolicach Kirkuku i będą pilnowali sytuacji we wrogim wobec Saddama Husajna Kurdystanie.

"Do akcji wkroczyło dokładnie tysiąc żołnierzy" - powiedział rzecznik amerykańskich sił w Europie Thomas Collins. Zajmując lotnisko Baszur, komandosi nie napotkali żadnego oporu. Przy okazji Pentagon przyznał, że już przed tą operacją kilkuset żołnierzy z jednostek specjalnych prowadziło działania w północnym Iraku.

Reuter pisze, że na razie nie jest jasne, czy mówiąc o "lotnisku Baszur" Collins miał na myśli lotnisko pod miastem Harir, leżące również na północny wschód od Arbilu, które Kurdowie przygotowywali w ostatnich tygodniach na przybycie Amerykanów. Wybudowano je 20 lat temu, ale po ustanowieniu stref zakazu lotów na południu i północy Iraku w latach 1991-92 nie było używane.

Należy się spodziewać, że na zajętym lotnisku niedługo wylądują samoloty, które dostarczą potrzebny do walki sprzęt: broń, czołgi i wozy opancerzone. Amerykanie nie chcieli zdradzić daty przerzutu.

Utworzenie frontu północnego to istotny element amerykańskich planów wojennych. Wcześniej nie udawało się ich zrealizować, bowiem władze tureckie nie zdecydowały się udzielić pomocy wojskom USA i nie zezwoliły na zaatakowanie Iraku ze swojej ziemi. W tej operacji miało wziąć udział 60 tys. żołnierzy.

Informacja o żołnierzach amerykańskich, którzy wyruszyli do Iraku z terytorium Włoch, znalazła się na pierwszych stronach wszystkich włoskich gazet, tuż obok doniesień o zbombardowaniu przez wojska sojusznicze targowiska w Bagdadzie.

Większość komentatorów podkreśla sprzeczność zapewnień rządu, że  z terytorium Włoch nie będą prowadzone ataki na Irak z  przeprowadzonym w czwartek desantem.

Prasa przytacza opinię byłego premiera Włoch Giulio Andreottiego, zdaniem którego komandosi USA, jeśli rzeczywiście wylecieli do  Iraku, nie mają prawa powrócić stamtąd na terytorium Włoch. Andreotti uważa, że byłoby to pogwałceniem stanowiska jego kraju o  powstrzymaniu się od bezpośredniego udziału w działaniach zbrojnych.

"Sprawa desantu będzie miała wpływ na dyskusję polityczną o  wykorzystaniu baz USA na terytorium włoskim" - napisał dziennik "Corriere della Sera". Gazeta nie udziela jednak zdecydowanej odpowiedzi na otwarcie postawione pytanie: "Czy desant spadochroniarzy USA z Włoch na Irak powinien zostać uznany za  akcję bojową i wobec tego stanowi pogwałcenie włoskiej konstytucji?"

Prasa przypomina, że Włochy poparły akcję zbrojną wojsk sojuszniczych w Iraku, zastrzegły jednak, że nie będą brały bezpośredniego udziału w działaniach wojennych i podkreśla, że  konstytucja włoska zawiera zapis o "odrzuceniu wojny" jako sposobu rozwiązywania konfliktów międzynarodowych.

Na łamach prasy od tygodnia toczy się dyskusja, czy słuszne było to, że na wniosek rządu włoski parlament przyznał USA prawo korzystania z baz amerykańskich i NATO znajdujących się na włoskim terytorium.

Centrolewicowa opozycja i partia zielonych, jak również szereg ruchów, organizacji społecznych i związków zawodowych zdecydowanie protestują przeciwko stanowisku rządu. Domagają się cofnięcia Amerykanom prawa do korzystania z baz, z włoskiej przestrzeni powietrznej i infrastruktury dla celów wojny.

W proteście przeciwko wojnie we włoskim porcie Livorno kilku prywatnych przedsiębiorców odmówiło usunięcia awarii jednostki amerykańskiej marynarki wojennej.

sg, pap