Chińscy hakerzy włamali się do komputerów ministerstw spraw zagranicznych pięciu państw Unii Europejskiej przed wrześniowym szczytem G20 w Petersburgu, poświęconemu głównie kryzysowi syryjskiemu - poinformowała we wtorek amerykańska firma bezpieczeństwa komputerowego FireEye, o czym napisał brytyjski "The Guardian".
W czasie trwania szczytu w dniach 5 i 6 września niektórzy przywódcy europejscy starali się odwieść prezydenta USA Baracka Obamę od pomysł podjęcia działań zbrojnych w Syrii. - Celem ataków była interwencja wojskowa USA w Syrii. Wydaje się to wskazywać na coś więcej niż kradzież własności intelektualnej. Zamiarem było zajęcie się tymi, którzy byli zaangażowani w G20 – wyjaśnił Nart Villeneuve, współautor raportu FireEye.
Według FireEye hakerzy włamywali się do sieci komputerowych ministerstw dzięki plikom, wysyłanym w e-mailach do ich pracowników. Po otwarciu pliki te wprowadzały do komputera odbiorcy kod, pozwalający na penetrowanie jego zawartości.
Raport FireEye nie ujawnił nazw państw, których MSZ zostały objęte atakiem. Poinformowała natomiast, że całą sprawę zgłosiła FBI.
Firma FireEye jest przekonana, że ataku dokonali hakerzy z Chin. - Jednak brak jakichkolwiek dowodów do powiązania hakerów z chińskim rządem – zaznaczył Villeneuve.
KS, The Guardian
Według FireEye hakerzy włamywali się do sieci komputerowych ministerstw dzięki plikom, wysyłanym w e-mailach do ich pracowników. Po otwarciu pliki te wprowadzały do komputera odbiorcy kod, pozwalający na penetrowanie jego zawartości.
Raport FireEye nie ujawnił nazw państw, których MSZ zostały objęte atakiem. Poinformowała natomiast, że całą sprawę zgłosiła FBI.
Firma FireEye jest przekonana, że ataku dokonali hakerzy z Chin. - Jednak brak jakichkolwiek dowodów do powiązania hakerów z chińskim rządem – zaznaczył Villeneuve.
KS, The Guardian
