Tuż przed głosowaniem nad rezolucją ws. Ukrainy kilku polskich europosłów zorientowało się, że w jej tekście brakuje kluczowego słowa: "przygotowuje". Gdyby nikt tego nie zauważył, dokument nabrałby zupełnie innego, "drastyczniejszego" znaczenia - podaje RMF FM.
Bez słowa "przygotowuje" rezolucja w sprawie sytuacji na Ukrainie stałaby się wezwaniem do natychmiastowego wprowadzenia sankcji wobec tego kraju, a nie, jak pierwotnie założono, jedynie wstępnym "przygotowaniem" stanowiska.
Do pomyłki przyznał się niemiecki chadek, Elmar Brok, mówiąc, że zawinił razem z tłumaczem. Biorąc jednak pod uwagę znane w Parlamencie Europejskim przekonania Broka, będącego zwolennikiem niezwłocznych sankcji wobec Kijowa, podejrzewa się, że nie było to niedopatrzenie, a celowa "akcja dywersyjna".
Jak podaje RMF24, ktoś wyraźnie chciał podważyć autorytet UE i Polski, która cały czas apeluje o łagodne rozwiązanie konfliktu i dialog z Janukowyczem.
DK, RMF24.pl
Do pomyłki przyznał się niemiecki chadek, Elmar Brok, mówiąc, że zawinił razem z tłumaczem. Biorąc jednak pod uwagę znane w Parlamencie Europejskim przekonania Broka, będącego zwolennikiem niezwłocznych sankcji wobec Kijowa, podejrzewa się, że nie było to niedopatrzenie, a celowa "akcja dywersyjna".
Jak podaje RMF24, ktoś wyraźnie chciał podważyć autorytet UE i Polski, która cały czas apeluje o łagodne rozwiązanie konfliktu i dialog z Janukowyczem.
DK, RMF24.pl
