Piotr Barejka, „Wprost”: W najnowszych sondażach opozycyjna partia Tisza ma aż 20 punktów procentowych przewagi nad Fideszem, wśród zdecydowanych wyborców. Wydaje się, że to przewaga, której nie da się już stracić.
Wojciech Przybylski, redaktor naczelny „Visegrad Insight”: W polityce zawsze można wszystko stracić, ale jeżeli Magyar nie popełni błędów, nie zdarzy się z punktu widzenia Viktora Orbana jakiś cud, to przewaga ma szansę się utrzymać do wyborów. Ważne jest również to, że sondaż, o którym pan mówi, został przeprowadzony przez pracownię Median, która znana jest z tego, że dosyć bezlitośnie podawała wyniki sondażowe wcześniej, bezlitośnie z punktu widzenia opozycji węgierskiej.
Były to po prostu wiarygodne badania, dobrze obrazujące trendy i wyniki w danym momencie.
Jeszcze nie tak dawno temu przewaga wynosiła zaledwie kilka punktów. Z czego wynika ten wzrost?
Peter Magyar zaliczył ostatnio spadek, ale już wcześniej miał przewagę na poziomie dziesięciu punktów i więcej. Ostatnie skandale na Węgrzech, błędy komunikacyjne, które popełnia obóz Viktora Orbana, sprawiają, że moim zdaniem wyborcy obozu rządowego tracą mobilizację i wzbiera na sile fala zmiany. Głównym motorem napędowym społecznej chęci zmiany jest jednak sytuacja gospodarcza, która się nie poprawia. A sygnały, o których słyszymy z różnych stron, pokazują, że rząd Orbana nie ma pomysłu na to, jak dostarczyć Węgrom dobrobyt.
Wśród wyborców Magyara przeważają jego zwolennicy, których przekonał program Tiszy czy jednak ci, którzy mają dość Viktora Orbana i Fideszu?
