"Iljuszyn 76 wystartował wczoraj wieczorem z lotniska w Kinszasie. 41 sekund po starcie pilot zorientował się, że w samolocie spadło ciśnienie, i w konsekwencji maszyna wylądowała na lotnisku ze 120 osobami na pokładzie, bez żadnych ofiar" - sprecyzował rzecznik.
Oświadczenie ukraińskiego Ministerstwa Obrony jest sprzeczne z informacjami agencji prasowych, które podały, że z powodu awarii i otwarcia się rampy załadowczej z pokładu samolotu mogło zostać wyssanych nawet 160 osób z około 200 lecących maszyną.
Według agencji samolot leciał ze stolicy kraju, Kinszasy, do miasta Lubumbaszi na południowym wschodzie Konga. W chwili dekompresji maszyna, której załogę stanowili Ukraińcy, była w połowie drogi, na wysokości ok. 2.200 metrów.
Samolot zawrócił po awarii i bez przeszkód wylądował na lotnisku w Kinszasie.
Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel rosyjskiej firmy lotniczej w Kinszasie (samolot jest produkcji rosyjskiej) powiedział, że samolot został wyczarterowany przez kongijskich wojskowych do rejsu z Kinszasy do Lubumbaszi, drugiego pod względem wielkości miasta, gdzie znajduje się duża baza wojskowa. Lubumbaszi jest głównym centrum przemysłu wydobywczego diamentów w Demokratycznej Republice Konga.
Władze Konga poinformowały o wypadku dopiero w piątek, tłumacząc to chęcią powiadomienia w pierwszej kolejności rodzin osób, które zginęły. Rodziny ofiar mieszkają w obozie wojskowym w pobliżu lotniska.
Według kongijskiego ministra informacji i ds. prasy Kikayi bin Karubiego, z samolotu wyssało siedmiu pasażerów.
sg, pap