"Korea Południowa przygotowuje preludium do starć morskich, aby dać imperialistycznym amerykańskim jastrzębiom, opętanym wojenną histerią i chcącym, aby Korea Północna była następna po Iraku, sprzyjające warunki do wojny" - dodał.
Korea Południowa odrzuca te oskarżenia, twierdząc, że to północnokoreańskie statki rybackie od 25 maja siedem razy naruszyły granicę morską i bada, czy nie jest to celowa próba eskalacji napięcia przez Północ.
Ostrzeżenie północnokoreańskiej marynarki wojennej nastąpiło w dwa dni po tym jak południowokoreańskie okręty oddały strzały ostrzegawcze w kierunku ośmiu statków rybackich z Północy, które wpłynęły na wody terytorialne Korei Południowej.
Zachodnia granica morska Korei w ostatnich latach była miejscem kilku potyczek morskich, szczególnie w czerwcu, kiedy jest szczyt połowu krabów i wody są pełne statków rybackich z obu państw. Korea Północna nigdy nie uznała zachodniej granicy morskiej wyznaczonej przez ONZ po wojnie koreańskiej 1950-53 i uważa, że przebiega ona bardziej na południe.
***
W związku z napięciem panującym wokół wznowienia programu atomowego przez Phenian, Stany Zjednoczone zamierzają unowocześnić i przegrupować swoje wojska na Półwyspie Koreańskim. Nieoficjalne doniesienia w tej sprawie potwierdził zastępca ministra obrony USA Paul Wolfowitz.
Zdaniem Wolfowitza, nie można z tym czekać aż do zakończenia kryzysu wokół programu nuklearnego Phenianu, bowiem w tej sytuacji Amerykanie muszą być gotowi na atak ze strony Korei Północnej.
Wolfowitz przybył w poniedziałek do Japonii po wizycie w Korei Południowej.
Zmiana rozmieszczenia amerykańskich sił w Korei Południowej ma doprowadzić do tego, aby do ewentualnego starcia z Koreą Północną gotowe były mniejsze i bardziej mobilne wojska, które mogłyby stacjonować w pewnym oddaleniu od granicy Północy z Południem - na południu Korei Południowej, albo nawet w innym kraju.
Zmiany dotyczą ok. 15 tys. żołnierzy stacjonujących obecnie w pobliżu granicy z Koreą Północną. Jeśli zostaną wprowadzone w życie, mają w razie konfliktu pozwolić na błyskawiczne pokonanie agresora, a tym samym ograniczenie do minimum ofiar w ludziach oraz wzmocnienie efektu odstraszającego. Amerykanie przyznają, że nie są w stanie "w pełni skompensować" sił północnokoreańskich w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej.
Korea Północna rozmieściła tysiące stanowisk artyleryjskich tak, aby mieć w zasięgu Seul. Ponadto, połowa północnokoreańskiej armii stacjonuje w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej, w odległości co najwyżej 60 kilometrów od niej.
Siły amerykańskie w Korei Południowej natomiast są zorganizowane tak, że znaczną część potencjału militarnego poświęca się na utrzymywanie żołnierzy amerykańskich przy strefie zdemilitaryzowanej. W razie północnokoreańskiego ataku przegrupowanie i reorganizacja wojsk zajęłyby jednak wiele czasu.
W ostatnim czasie media informowały o planach redukcji o trzy czwarte amerykańskich sił stacjonujących na japońskiej wyspie Okinawa. Oznaczałoby to wciągnięcie Japonii do prac nad amerykańską tarczą antyrakietową, co jest bardzo po myśli rządu w Tokio. Rozmowy mają być kontynuowane z udziałem kierującego programem antyrakietowym generała Rona Kadisha, który jeszcze w czerwcu odwiedzi Japonię.
em, pap