Porwanie żołnierzy USA (aktl.)

Porwanie żołnierzy USA (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dwóch żołnierzy USA, którzy pełnili służbę na posterunku obserwacyjnym w pojeździe opancerzonym w pobliżu irackiego miasta Balad, zostało najprawdopodobniej porwanych.
Armia USA prowadzi intensywne poszukiwania porwanych. Szukają ich m.in. dwa helikoptery AH-64 Apache. Zatrzymano już - według różnych źródeł - od trzech do  pięciu Irakijczyków. Są oni obecnie przesłuchiwani; dowództwo armii nie ujawnia szczegółów sprawy.

Według informacji przekazanych przez anonimowego przedstawiciela armii USA, żołnierze zaginęli w środę wieczorem. "Wstępne ustalenia pokazują, że zostali oni porwani" - powiedział.

Rzecznik armii Patrick Compton powiedział, iż sztab dowiedział się o zniknięciu żołnierzy - pełniących służbę w rejonie poligonu, na którym dokonywano niszczenia irackiej broni rakietowej - dopiero w momencie, gdy nie odpowiedzieli oni na wezwanie dowódcy grupy. Niewykluczone, że obaj nie żyją.

Inny amerykański oficer, Robert Twinner, w rozmowie z dziennikarzem agencji France Presse zasugerował, że celem porwania mogło być przejęcie kontroli nad wozem typu Humvee, który być może znajduje się już w Bagdadzie i zostanie wykorzystany w zamachu terrorystycznym, wymierzonym przeciwko Amerykanom. Twinner zasugerował, że wóz znajduje się w rękach grupy Fedainów Saddama Husajna, odpowiedzialnej za kilka innych antyamerykańskich akcji w ostatnim czasie.

***

Agencja France Presse informuje także o kolejnych atakach na wojska amerykańskie. Cytowany przez AFP, major armii amerykańskiej Rick Hall mówił, że w czwartek o godzinie 20.30 w rejonie miejscowości Kufa pod Nadżafem został ostrzelany amerykański patrol, w którym uczestniczyli także iraccy policjanci. Cała grupa nagle znalazła się pod ostrzałem - powiedział Hall. Nie podał innych szczegółów. Wiadomo jednak, że zginął żołnierz USA, a dziewięciu innych członków patrolu zostało rannych.

AFP informuje także o ataku na amerykańskich żołnierzy, jaki miał miejsce w nocy z czwartku na piątek w rejonie Faludży na zachód od Bagdadu. Patrol amerykański został ostrzelany z granatników. Żołnierze odpowiedzieli ogniem. Ofiar w ludziach nie było.

Od początku maja, czyli ogłoszenia zakończenia wojny w Iraku, śmierć poniosło tam w sumie 57 Amerykanów.

les, pap

 0

Czytaj także