Śmierć na targu w Santa Monica

Śmierć na targu w Santa Monica

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozpędzony samochód osobowy wjechał na zatłoczony targ w Santa Monica niedaleko Los Angeles. Osiem osób zginęło, kilkadziesiąt odniosło rany, 15 jest w stanie krytycznym.
Wśród ofiar śmiertelnych jest dwuletnia dziewczynka. 15 osób jest w szpitalu w stanie krytycznym. Wszystkie były na promenadzie, gdzie co środę odbywa się targ żywności chętnie odwiedzany przez zamożnych mieszkańców okolicy i turystów.

Świadkowie opisują makabryczne sceny, które rozegrały się, gdy jadący z dużą prędkością samochód taranował stoiska sprzedawców.

Na miejsce skierowano kilkuset ratowników, strażaków, lekarzy i  policjantów.

Za kierownicą samochodu siedział 88-letni kierowca, który - jak podała telewizja ABC - prowadząc samochód 14. roku życia, nigdy dotąd nie spowodował żadnego wypadku. AFP pisze, że po tragedii na rynku w Santa Monica załamał się. Sam - choć odniósł obrażenia - przeżył wypadek. Został oddany do dyspozycji policji.

Amerykańskie media spekulują, dlaczego kierowca zbliżając się do targowiska stracił panowanie nad kierownicą i wjechał w tłum. Zdaniem policji pomylił pedał gazu z hamulcem.

Tragiczny wypadek ożywił w Stanach Zjednoczonych dyskusję o  limicie wieku, do którego można prowadzić samochód. W Kalifornii nie ma takiej granicy, jednak osoby w wieku powyżej 70 lat muszą regularnie poddawać się badaniom wzroku i słuchu.

em, pap