Wypowiedź Aghazadeha oznacza wyraźne złagodzenie stanowiska Iranu, który w ostatni weekend deklarował możliwość zerwania współpracy z MAEA i tym samym wycofania się z NPT. Była to reakcja na piątkową rezolucję Rady Gubernatorów MAEA, dającą Iranowi czas do końca października na wykazanie, że nie rozwija programów broni nuklearnej, a więc usunięcie "wszelkich przypadków naruszeń NPT, wykazanych przez MAEA" i "zawieszenie wszelkich dalszych działań związanych ze wzbogacaniem uranu", mogącego służyć do produkcji broni atomowej.
Przewiduje ona też, że jeśli do następnego spotkania Rady Gubernatorów w listopadzie Iran nie spełni jej żądań, będzie to podstawą do zwrócenia się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o nałożenie sankcji z tytułu pogwałcenia układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Po uchwaleniu piątkowej rezolucji irańska delegacja w proteście opuściła salę obrad, a Teheran ostrzegł natychmiast, że dokona "głębokiej rewizji" swego programu współpracy z MAEA.
Popierana przez USA, a przedstawiona przez Francję, Niemcy, Wielką Brytanię i Japonię rezolucja wymaga od Iranu dowodów, że jego program nuklearny nie oznacza pogwałcenia postanowień NPT.
O naruszanie NPT i prowadzenie tajnych programów broni nuklearnej oskarżył Iran na wtorkowym posiedzeniu kierownictwa MAEA przedstawiciel Stanów Zjednoczonych. Zaznaczył, że USA są gotowe dać Iranowi "ostatnią szansę" na skorygowanie swej polityki.
Teheran konsekwentnie odrzuca oskarżenia, twierdząc, że rozwija jedynie pokojowe programy nuklearne.
Otwierając w poniedziałek spotkanie państw członkowskich MAEA, jej dyrektor generalny Mohamed El Baradei wezwał Iran, by wyjaśnił wątpliwości, jakie nagromadziły się wokół jego programu badań nuklearnych.
em, pap