– Jeżeli na pokładzie znajdował się ładunek wybuchowy, który eksplodował i rozerwał część struktury samolotu, wyjaśniałoby to dlaczego maszyna tak szybko spadała, a piloci nie nadali sygnału SOS – powiedział w TVP Info ekspert lotniczy Cezary Orzech.
Samolot niemieckich tanich linii lotniczych Germanwings leciał z Barcelony do Duesseldorfu i spadł we francuskich Alpach. Na pokładzie znajdowało się 150 osób, w tym 144 pasażerów i sześciu członków załogi.
Według Orzecha "jest bardzo prawdopodobne", że mógł to być atak terrorystyczny. – Piloci nic nie powiedzieli. No i ta nagła zmiana położenia samolotu. Jeżeli na pokładzie znajdował się ładunek wybuchowy, który eksplodował i rozerwał część struktury samolotu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dlatego tak szybko spadał – wyjaśnił Orzech.
Ekspert zauważył także, że przy obecnych środkach bezpieczeństwa na pokład można było wnieść duży ładunek wybuchowy. – Sprawa płynów nie do końca została rozwiązana. Przy zachowaniu obecnych środków bezpieczeństwa dwie osoby mogą wnieść na pokład w swoim organizmie płyny, które po złączeniu się stanowią materiał wybuchowy – wyjaśnił.
tvp.info
Według Orzecha "jest bardzo prawdopodobne", że mógł to być atak terrorystyczny. – Piloci nic nie powiedzieli. No i ta nagła zmiana położenia samolotu. Jeżeli na pokładzie znajdował się ładunek wybuchowy, który eksplodował i rozerwał część struktury samolotu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że dlatego tak szybko spadał – wyjaśnił Orzech.
Ekspert zauważył także, że przy obecnych środkach bezpieczeństwa na pokład można było wnieść duży ładunek wybuchowy. – Sprawa płynów nie do końca została rozwiązana. Przy zachowaniu obecnych środków bezpieczeństwa dwie osoby mogą wnieść na pokład w swoim organizmie płyny, które po złączeniu się stanowią materiał wybuchowy – wyjaśnił.
tvp.info
