Europa w obliczu seksualnego terroru

Europa w obliczu seksualnego terroru

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gdy kilka tygodni temu jedna ze stacji telewizyjnych pokazała rozmowę z  imigrantem z Syrii, narzekającym, że z powodu braku seksu puchną mu genitalia, chichotom w internecie nie było końca. Jednak dziś nikomu już chyba nie jest do śmiechu, bo problem seksualnych emocji wśród młodych silnych mężczyzn, stanowiących 80 proc. mieszkańców przepełnionych ośrodków dla azylantów, staje się naprawdę niepokojący. Duńczycy poważnie zastanawiają się nad zmuszeniem przybyszów z Azji i Afryki do  nauki podstaw seksualnej etykiety. Lekcje wychowania seksualnego mają być częścią programu kursów językowych dla imigrantów. Główne partie polityczne Danii porozumiały się w tej sprawie, po tym jak media nagłośniły sprawę 25-letniej mieszkanki miasta Hjörring zgwałconej przez trzech imigrantów z Erytrei. Nie był to niestety odosobniony przypadek. Wedle statystyk stanowiący zaledwie 12 proc. społeczeństwa imigranci popełniają w Danii aż jedną trzecią wszystkich gwałtów. Jeszcze gorzej jest w przodującej w  przyjmowaniu imigrantów Szwecji, gdzie przybysze z krajów muzułmańskich są sprawcami połowy przestępstw na tle seksualnym. – Mężczyźni z krajów o konserwatywnej obyczajowości seksualnej mają problem z  interpretowaniem zachowań młodych kobiet w Europie, tańczących do późna w skąpych strojach – tłumaczyła w  duńskiej prasie Linda Hagen, przedstawicielka norweskiej firmy Hero Norge, zajmującej się m.in. prowadzeniem 34 ośrodków dla imigrantów w  Norwegii. To właśnie w Norwegii po serii napaści na kobiety, dokonanych przez imigrantów, wprowadzono pierwszy pięciogodzinny kurs edukacji seksualnej dla przybyszów z krajów muzułmańskich. – Uczymy ich, że jeśli kobiety piją alkohol w miejscach publicznych albo zakładają skąpe ubrania, to wcale nie jest to zaproszeniem do seksu – wyjaśnia Linda Hagen. Teraz rzecznik Duńskiej Partii Ludowej Peter Skaarup zapowiedział skopiowanie norweskiego pomysłu, w czym natychmiast wsparli go politycy z partii Radikale i konserwatyści. Zamiatanie pod dywan Kraje skandynawskie najwyraźniej nie chcą powtórzyć błędów brytyjskich, gdzie w trosce o poprawność polityczną systematycznie tuszowano obrzydliwe przestępstwa seksualne popełniane przez muzułmańskich imigrantów na rdzennej ludności. Symbolem tej patologii stało się 120-tysięczne miasto Rotherham w północnej Anglii, gdzie sprawa serii gwałtów na nastolatkach, popełnianych przez kilkuosobowy gang mężczyzn pakistańskiego pochodzenia, była ignorowana przez lokalną policję i  władze. Gdy w końcu pięciu mężczyzn skazano na wieloletnie więzienia za  wykorzystywanie seksualne dziewcząt w wieku 12 czy 13 lat, na jaw wyszło, że w ciągu kilkunastu lat ofiar było ponad tysiąc. Ich zeznania uznano jednak za... imaginację uprzedzonych rasowo nastolatek, bo  wszystkie ofiary były białymi Angielkami skarżącymi pakistańskich sąsiadów. Historia, która wstrząsnęła kilka lat temu Wielką Brytanią, wraca teraz w innych krajach Europy. W Niemczech organizacje kobiece i policyjni związkowcy oskarżyli wręcz władze federalne o bagatelizowanie doniesień o molestowaniu seksualnym, a nawet gwałtach, z obawy, żeby nie wzmacniało to ruchów antyimigranckich. – Rozumiem chęć uspokojenia nastrojów politycznych, ale trzeba się zmierzyć z rzeczywistością – oświadczył agencji Reuters Rainer Wendt, szef niemieckiego związku zawodowego policjantów, krytykując federalnego ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maizi?re za to, że relacje o  przemocy seksualnej wśród imigrantów nazywa plotkami rozpowszechnianymi w internecie. Rzeczywistość, o której mówi Wendt, to choćby przypadek ośrodka w Kitzingen, gdzie zwolniono cały żeński personel i zatrudniono mężczyzn, bo sprzątaczki były regularnie molestowane przez uciekinierów z Syrii i innych krajów Bliskiego Wschodu. W bawarskim miasteczku Mering po gwałcie na 16-latce, do jakiego miało dość we wrześniu, władze wydały ostrzeżenie, zalecając rodzicom niewypuszczanie dzieci po zmroku z domów. Podobnie było w Pocking, także w Bawarii, gdzie po zakwaterowaniu imigrantów w budynkach miejscowego gimnazjum dyrekcja zaapelowała do  dziewcząt, by nie nosiły zbyt skąpych strojów, które „mogłyby powodować nieporozumienia”. Tego, co dzieje się wewnątrz ośrodków, nikt nie  kontroluje. Wiarygodnych statystyk dotyczących przemocy brak. Ofiary, mieszkające pod jednym dachem, często po prostu w jednej sali z  napastnikami, boją się zeznawać. Poza tym publikowanie takich danych byłoby politycznym samobójstwem dla rządzących, których oficjalna strategia zawiera się w słynnych już słowach Angeli Merkel: „Nie będzie żadnych limitów dla imigracji”. Organizacje pozarządowe zajmujące się obroną praw kobiet w Niemczech mimo wszystko opublikowały niedawno list otwarty, w którym wskazują na rosnącą liczbę gwałtów w obozach i  szerzące się zjawisko wymuszonej prostytucji. – Mamy wiele wiarygodnych zgłoszeń od ofiar – powiedziała agencji Reuters Barbara Helfrich z  organizacji Paritaetischer Bund, przywołując m.in. przypadki ośmiu gwałtów w ośrodku w Hamburgu oraz 15 kobiet i dzieci, które padły ofiarami napaści w Hesji. Inwazja pornografów Wszystkie te patologie przeniosły się do Europy z obozów w Libanie i  Turcji, w których od kilku lat wegetują uchodźcy. Obrazy rodzin z  dziećmi, próbujących się dostać do europejskiego raju, które oglądamy w  telewizji, nie odpowiadają do końca rzeczywistości. 80 proc. azylantów to młodzi mężczyźni, poddawani w krajach docelowych ogromnej presji, o  której mówiła Linda Hagen z firmy Hero Norge, tacy jak pokazywany przez telewizje całego świata Syryjczyk narzekający na brak możliwości rozładowania seksualnego napięcia. Trzeba pamiętać, że ci młodzi mężczyźni pochodzą ze świata, gdzie przed ożenkiem mają małe szanse na  związek z przedstawicielką płci przeciwnej. Nie jest przypadkiem, że  wedle statystyk Google kraje muzułmańskie przodują w wyszukiwaniu treści pornograficznych w internecie. Mimo toczącej się od kilku lat wojny domowej w Syrii najpopularniejszym zwrotem wpisywanym w wyszukiwarki przez tamtejszych internautów jest „blowjob”, co wiele mówi o oczekiwaniach młodego pokolenia decydującego się na ryzykowną wyprawę do Europy. Po przybyciu zastają tu świat zasadniczo odmienny od tego, w którym wyrośli. Widok kusych sukienek i  odsłoniętych ramion samotnych młodych kobiet, których pełne są europejskie miasta, może sugerować, że świat pornograficznych fantazji istnieje naprawdę. Pytanie tylko, czy kursy wychowania seksualnego, prowadzone w Norwegii i planowane w Danii, mogą zmienić to nastawienie, czy też utwierdzą ich tylko w przekonaniu, że coś jest na rzeczy.
Więcej możesz przeczytać w 46/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także