Według polskiego ministra, Komisja usiłowała "z zaskoczenia" przeforsować propozycję, żeby podzielić kwotę połowową dorszy na Bałtyku na dwa stada: wschodnie i zachodnie (na wschód i zachód od Świnoujścia). Wskazując na konieczność ochrony gatunku, chciała w ten sposób skłonić nie tylko polskich rybaków do bardziej równomiernych połowów.
Polacy łowią głównie wzdłuż własnego wybrzeża (98 proc. połowów), więc ograniczenie tych możliwości na ich tradycyjnych łowiskach i przymus wypływania dalej na zachód podrożyłby koszty połowów (o 20-30 proc.), a niektórym łodziom w ogóle uniemożliwiłby połów dotychczasowych ilości ryb.
"Zdecydowanie sprzeciwiliśmy się, podaliśmy argumenty, poparły nas państwa nadbałtyckie i Komisja musiała się wycofać z tego pomysłu. Kiedy powróci do tego w połowie 2004 roku, będziemy już członkami Unii" - powiedział jeden z członków polskiej delegacji.
Według niego, zmuszenie polskich rybaków do przenosin na zachodnie łowiska dałoby większe możliwości rybakom z Danii i Niemiec na wschodzie. Niewykluczone, że Komisja chciała zrekompensować obu krajom wyrzeczenia ponoszone na Morzu Północnym.
Ministrowie uzgodnili bowiem nowe ograniczenia liczby dni pracy rybaków i połowów na Morzach Północnym i Irlandzkim, w zachodniej części kanału La Manche, u wybrzeży Danii i zachodniej Szkocji. Zmierzają one do ochrony zagrożonych tam wyginięciem dorszy i szczupaków.
em, pap