Polacy uwięzieni nad Morzem Czerwonym (aktl.)

Polacy uwięzieni nad Morzem Czerwonym (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ponad 80 Polaków już drugą dobę czeka w egipskim kurorcie Szarm-el-Szejk na powrót samolotem do kraju po sobotniej katastrofie boeinga lokalnej firmy Flash Air.
Powrót turystów, którzy do Egiptu polecieli z biurem El Greco, opóźnia się z powodu sobotniej katastrofy boeinga lokalnej firmy Flash Air, w wyniku której zginęło 148 osób. Po tygodniu spędzonym nad Morzem Czerwonym Polacy mieli wracać do Warszawy w sobotę o godzinie 19-ej. Po katastrofie powiedziano im, że będą musieli poczekać do  niedzieli rano. Wówczas nie mieli żadnych zastrzeżeń do tego opóźnienia, które w tej sytuacji uznali za rzecz normalną, tym bardziej, że linie Flash Air, którymi mieli wracać dysponowały tylko dwoma samolotami. Jednak gdy w niedzielę lot odkładano trzy razy, zaczęli się niepokoić i domagać powrotu innymi liniami niż egipskie. Ich nieufność do lokalnych przewoźników podsyciła informacja, że samolot innej lokalnej firmy, Luxor Air, którym mieli lecieć w niedzielę, nie dostał pozwolenia na start ze względów technicznych. "Teraz zależy nam na tym, żeby wracać bezpiecznymi liniami, na przykład LOTem. W każdym razie nie chcemy wracać żadnymi liniami egipskimi" - powiedział w niedzielę w imieniu uczestników Piotr Kubalski. Obawiali się oni, że - zamiast zabiegać o pewnego przewoźnika - firma szuka wciąż "pierwszego lepszego", byle taniego.

Rano w poniedziałek prezes biura El Greco Tarik Hammudeh zapewnił, że polscy turyści wrócą do Polski samolotem LOTu, który wyleci z Warszawy dzisiaj o godzinie 16.30. "W tej chwili informujemy o tym naszych rezydentów w Egipcie, a oni przekażą te informacje turystom" -  powiedział Hammudeh.

Tym samym samolotem do Egiptu mieli polecieć następni polscy turyści. Według Hammudeha będą oni mogli wrócić do Polski albo polskimi liniami Air Polonia, albo liniami egipskimi. "Będą mogli wrócić w niedzielę liniami Air Polonia albo w środę liniami egipskimi i wtedy mają od biura dwa dni wypoczynku gratis" - powiedział.

Tymczasem obiecany samolot nie wyleciał jeszcze z Polski. Został odwołany z powodu opóźnienia transferu pieniędzy za ten lot. "Egipska firma Flash Air dokonała wpłaty na konto bankowe, ale potwierdzenie operacji nie dotarło do LOT-u i dlatego samolot został odwołany" - powiedział kierownik wydziału konsularnego polskiej ambasady w Kairze Kazimierz Wera. Dodał, że uzyskał zapewnienie, iż jak tylko LOT otrzyma potwierdzenie dokonania transferu, jest w stanie wysłać samolot do Egiptu.

Najprawdopodobniej więc, o ile nie będzie kolejnych trudności, niefortunni turyści wrócą do kraju prawdopodobnie we wtorek wieczorem lub w środę rano.

Samolot egipskiej linii lotniczej Flash Air runął w sobotę do  Morza Czerwonego kilka minut po starcie z egipskiego kurortu Szarm el-Szejk. Wrak samolotu spoczywa na głębokości około tysiąca metrów. W  rejon katastrofy ma dotrzeć francuski okręt ze specjalistycznym sprzętem, dzięki któremu będzie możliwe wydobycie tzw. czarnej skrzynki samolotu. Dopiero wówczas będzie można jednoznacznie stwierdzić, jakie były przyczyny katastrofy boeinga.

sg, em, pap