"Czarna środa" po "czarnym wtorku"

"Czarna środa" po "czarnym wtorku"

Dodano:   /  Zmieniono: 
W zamachu samobójczym w Bagdadzie, którego celem był prawdopodobnie minister pracy w tymczasowym irackim rządzie, zginęły co najmniej trzy osoby.
Atak miał miejsce w środę przed świtem w dzielnicy Karrada. Zamachowiec-samobójca zdetonował bombę, ukrytą w karetce pogotowia, którą prowadził. Zniszczona została fasada trzypiętrowego hotelu Al-Shaheen oraz pobliski posterunek policji. Agencja France Presse, relacjonując to wydarzenie, odnotowuje, że  zaatakowany hotel leży niedaleko ambasady Polski.

Według francuskiej agencji, prawdopodobnym celem zamachu był mieszkający w hotelu iracki minister pracy Sami Azara al-Madżun. Nie doznał on jednak szwanku.

Żołnierze amerykańscy natychmiast po eksplozji odgrodzili okolicę wybuchu. Pracownik agencji Reutera pisze, że widział na miejscu wybuchu, w pobliżu hotelu, wraki samochodów i ciała zabitych. "Eksplozja zniszczyła całą frontową ścianę hotelu. Jest tam co  najmniej pięć spalonych samochodów. Jest też kilka ciał" -  powiedział pracownik agencji.

Ponad tydzień temu samochód wyładowany 500 kilogramami materiałów wybuchowych eksplodował przed wejściem do kwatery głównej wojsk USA w Bagdadzie. Według najnowszych danych, zginęło wówczas 31 osób, a ponad 120 odniosło rany.

Środowy zamach w Bagdadzie nastąpił po serii zamachów dzień wcześniej, w których zginęło aż trzynaście osób. Wśród ofiar "czarnego wtorku", podaje sieć CNN, było sześciu amerykańskich żołnierzy i dwu pracowników CNN. Zginęło też czterech irackich policjantów i iracki cywil. W ciągu dnia zamachowcy iraccy dokonali co najmniej pięciu większych ataków.

Według bilansu CNN, od początku wojny w Iraku zginęło tam już 518 amerykańskich żołnierzy, w tym - 361 na froncie walki z  nieprzyjacielem.

sg, pap