Poprzednio planowano to na jesień, ale - jak podejrzewają krytycy administracji w Kongresie - uruchomienie pierwszych elementów "tarczy antyrakietowej" przed listopadowymi wyborami pozwoliłoby prezydentowi Bushowi pochwalić się spełnieniem jednej ze swych obietnic programowych. Pentagon jednak zaprzecza tej tezie.
W czasie kampanii prezydenckiej w 2000 r. Bush jako jeden z ze swoich celów stawiał zbudowanie systemu narodowej obrony antyrakietowej (National Missile Defense - NMD). Podobnie jak Republikanie w Kongresie, argumentował, że USA są bezbronne wobec ewentualnego ataku rakietami dalekiego zasięgu.
Planowany system chroniłby w praktyce tylko przed ograniczonym atakiem rakietowym ze strony takich nieobliczalnych i wrogich wobec Ameryki krajów, jak np. Korea Północna. Przeprowadza ona próby z rakietami, które mogłyby dolecieć do zachodnich wybrzeży USA.
Plan tarczy antyrakietowej przewiduje w pierwszym etapie rozmieszczenie na lądzie interceptorów, które zestrzeliwałyby nadlatujące nad terytorium USA rakiety. W następnych fazach mają powstać interceptory na morzu oraz lasery w powietrzu, które niszczyłyby rakiety wroga zaraz po starcie.
Tymczasem szef Urzędu Testów Operacyjnych w Pentagonie Thomas P. Christie powiedział w zeszłym miesiącu, że ma za mało danych z prób z NMD, aby ocenić skuteczność systemu przed zapowiadanym uruchomieniem go w lecie. Przeprowadzono dotychczas osiem testów z interceptorami, które zestrzeliły atrapy rakiet nieprzyjaciela w pięciu przypadkach. Kolejne próby planuje się na maj i lipiec.
em, pap