Słowacka związkokracja

Słowacka związkokracja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ponad połowa Słowaków deklaruje udział w referendum w sprawie odwołania gabinetu Mikulasza Dzurindy. Do jego ogłoszenia doprowadziły związki zawodowe, przeciwne przeprowadzanym reformom.
Według ostatniego sondażu IVVM - ośrodka badawczego przy Słowackim Urzędzie Statystycznym, zamiar wzięcia udziału w referendum zadeklarowało 56 proc. respondentów. 31 proc. badanych nie będzie głosować, a 13 proc. jest niezdecydowanych. Nie badano, jak zamierzają głosować.

Wynik referendum dla parlamentu, który może skrócić kadencję rządu, ma tylko charakter informacyjny. Jednak według analityków, jeżeli głosowanie zostanie uznane za ważne (tzn. frekwencja przekroczy 50 proc.), a większość będzie głosować za odwołaniem rządu, czego należy oczekiwać, może to doprowadzić do zgłoszenia przez posłów wniosku o wotum nieufności dla rządu. Opozycja już zapowiada, że wyniki referendum "wprowadzi w życie". Losy koalicji rządowej mogą wówczas zostać przesądzone, tym bardziej, że utraciła ona większość w parlamencie po odejściu z kierowanej przez premiera Słowackiej Unii Demokratycznej i Chrześcijańskiej (SDKU) grupy posłów, którzy powołali własną partię - Wolne Forum (SF).

Do referendum doprowadziły związki zawodowe. Związkowcy uważają, że reformy, zwłaszcza gospodarcze, prawicowej koalicji rządowej doprowadzą "do poważnego obniżenia poziomu życia większości Słowaków". "Nie chcemy być biedakami Unii Europejskiej" - brzmi ich hasło wyborcze. Przedstawiciele rządu powtarzają, że reformy są konieczne, aby Słowacja mogła być konkurencyjna w Unii Europejskiej.

Przedstawiciele związków pod koniec ubiegłego roku uzbierali w ciągu miesiąca prawie 600 tysięcy podpisów pod petycją o odwołanie w połowie kadencji rządu Mikulasza Dzurindy. W liczącej 5,4 mln obywateli Słowacji prezydent musi rozpisać referendum, gdy otrzyma petycję podpisaną przez minimum 350 tysięcy osób. W zbieraniu podpisów pod petycją i apelowaniu o obecność w referendum biorą udział partie opozycji parlamentarnej. Koalicja rządowa wezwała do bojkotu głosowania.

W sobotę, 3 kwietnia, Słowacy będą też wybierać głowę państwa - wybory prezydenckie odbędą się w innych lokalach wyborczych niż  referendum. Na Słowacji od powstania samodzielnego państwa w 1993 roku odbyło się sześć referendów, ale tylko w ubiegłorocznym głosowaniu, dotyczącym wejścia do Unii Europejskiej, frekwencja przekroczyła - i to nieznacznie (52,15 proc.) - wymaganą ponad połowę uprawnionych, dzięki czemu zostało uznane za ważne.

em, pap