Jak podała Associated Press, al-Aradża zatrzymano, kiedy wchodził do sali konferencyjnej w hotelu Palestyna, gdzie miało się odbyć spotkanie przywódców plemiennych.
Ochroniarze al-Aradża próbowali zapobiec aresztowaniu. Gdy żołnierze ruszyli w jego kierunku, miejscowi przywódcy plemienni otoczyli go i pomogli wejść do hotelu, dzięki czemu uniknął aresztowania. Zatrzymano go jednak nieco później, kiedy wchodził do sali konferencyjnej w hotelu. Żołnierze zaprowadzili al-Aradża do sąsiadującego z Palestyną hotelu Sheraton.
AFP pisze, że Hazem al-Aradż sam zadzwonił do korespondenta tej agencji i powiedział, że został zatrzymany; krótko potem połączenie zostało nagle przerwane.
Co do samego Muktady al-Sadra, dowódca sił koalicji w Iraku generał Ricardo Sanchez zapowiedział w poniedziałek, że wojska USA "schwytają albo zabiją" Sadra, gdyż jest on odpowiedzialny za wzniecenie trwających tydzień wystąpień antyamerykańskich w szeregu irackich miast. Szyicki radykał ścigany jest na podstawie nakazu aresztowania, wydanego w sierpniu 2003 roku przez irackiego sędziego. Ciążą na nim poważne zarzuty karne, w tym zarzut morderstwa. Dotychczas Amerykanie stali jednak na stanowisku, że aresztowanie radykalnego duchownego jest "wewnętrzną sprawą Irakijczyków".
We wtorek al-Sadr, oświadczył, że jest gotowy umrzeć za antyamerykańską kampanię, która doprowadzi do zakończenia okupacji Iraku. "Jestem gotów poświęcić siebie i wzywam iracki naród, aby nie pozwolił, żeby moja śmierć spowodowała zaprzestanie walk o wolność i zakończenie okupacji", oświadczył w libańskiej telewizji Al-Mansar.
Zaapelował też do nieamerykańskich sił w Iraku, aby zdystansowały się od oddziałów USA i "stanęły ramię w ramię z irackim narodem".
em, pap